HONORATA

krasnopolska

Pod przykrywką spokoju wulkan kreatywności, upijanie się herbatą i sentyment do minionego czasu.

Nie kombinuję, wszystko co proste jest najlepsze.

Mniej znaczy więcej.

Pod każdym względem.

 

Początek

Zaczęło się w dzieciństwie, zawsze kartka, kredki, ołówek. Po Mamie, pięknie malowała. Łączenie punktów w rysunek, w tygodniku. Znalezione widokówki z obrazami Nikifora. Dziecięca fascynacja kolorami, budynkami, światłem. Potem już tylko więcej. Wymyślanie zeszytów-albumów, pamiętników z kolażami, rysunkami i wierszami. Malowanie, które z czasem stało się pasją. 

 

Rozwój. 

Zwiedzanie, badanie, rozumienie. Pierwsza młodzieżowa wystawa i wernisaż. 

Cisza. 

Później cisza, przerwa, przestój. Życie, poświęcenie czasu małym, kochanym Dzieciakom. 

Przypominajka.

Pewnego dnia powstał obraz, słoneczniki, na prezent. I wróciło to co tak kiedyś kochałam, ale stopniowo, bo czas był nie najlepszy. Głowa pełna innych tematów. Ale już wiedziałam, że wrócę do malowania. 

 

Abstrakcje 

Znajomi, wspólne tematy i powrót do malarstwa, ale zdecydowanie innego. Duże formaty i abstrakcje z głowy, bo tam było pełno abstrakcyjnych myśli. Kolory lub ich brak. Pasjonowało na tyle, że choćbym padała na pysk, malowałam. Żyłam jak większość tym co tu i teraz, ale miałam swój mały-wielki świat, który w nocy wśród oddechów dzieci za ścianą dawał mi czas na reset. To, co lądowało na obrazie było wypadkową przeszłości i teraźniejszości. 

 

Kolaże 

Karton, gazeta, węgiel drzewny. Zaczęłam tworzyć kolaże i fascynować się zniszczonym papierem z odzysku dla tworzenia swoich prac. 

Pandemia i torebka od herbaty. 

Dziwny, trudny czas, niepewność. Wnętrze szukało ujścia, wywalenia na zewnątrz. A kiedy tak jest to musi to być już, nie jutro, pojutrze. Chwilowy brak wolnego płótna, kartonu...I tak pijąc kolejną herbatę uznałam, że w sumie malować można na wszystkim więc dlaczego nie? Okazało się, że samo przygotowanie torebki wymaga ode mnie wielkiego skupienia i cierpliwości, co dawało niesamowitą odskocznię dla myślącej za dużo głowy. Ślady od herbaty nadawały charakteru minionego czasu. Papier poplamiony, niedoskonały, nieidealny, niemal taki, który znajdziesz w dawno zapomnianej komodzie prababci. Urzekł mnie ten papier od herbaty na tyle, że z wielkich abstrakcji przeszłam na miniatury, pełne detali i szczegółów. Przygotowanie torebki to rytuał. 

Inspiruje to co wokół, co w sercu, przypadkowy człowiek, dobre i złe słowo, migocące zza firanki światło, wspomnienia, dzieciństwo, podróże, krewni i obcy. Codzienne sytuacje i niecodzienne kadry z głowy. To i jeszcze więcej. Więc niech idzie w świat, niech pokaże, że nie ma ograniczeń wiekowych, czasowych, życiowych. Pasja zostaje na zawsze. A nawet, jeśli... to i tak wróci. 

Honorata Krasnopolska Instagram

Prostota jest szczytem wysublimowania

-Leonardo daVinci