Monika Hołyk-Arora

 

PISARKA NA KRAŃCU ŚWIATA

Monika Hołyk-Arora pochodzi z Lublina, gdzie skończyła Kulturoznawstwo na UMCS-ie. Od wczesnego dzieciństwa żyła w świecie fantazji i marzeń, a książki były bramami do innych wymiarów i rzeczywistości. Zamiłowanie do literatury przełożyło się na prawdziwą pasję i Monika rozpoczęła przygodę z piórem mając 11 lat.

 

Od 2012 roku publikuje ebooki, które w większości są już dostępne w formie drukowanej. Odzwierciedlają jej nastroje, samopoczucie, stosunek do ludzi i świata, I można w nich znaleźć, podążając za słowami autorki... krople. Trzy krople miłości do podróży, cztery krople zamiłowania do słowa pisanego i jedną kropelkę zdrowego sarkazmu. Zawodowo związana jest z szeroko pojętą branżą turystyczną. Wiele lat pracowała jako pilot wycieczek, głównie na Bliskim Wschodzie, zaś aktualnie jest specjalistą do spraw jubilerstwa w jednej z tureckich firm.

 

Mieszkanka tureckiego Marmaris, niepoprawna romantyczka, podróżniczka, fascynatka historii i sztuki, recenzentka, fotografka. Poczytna i lubiana autorka kryminałów, thrillerów, literatury kobiecej, fikcji historycznych i poradników. Monika Hołyk-Arora, kropla po kropli, w wywiadzie dla platformy Fourth Son.

 

FS : “Poznanie odmiennych kultur umożliwiło mi spojrzenie na świat z zupełnie innej perspektywy i na nowo pobudziło marzenia o pisaniu, rozumianym na wiele sposobów” - piszesz w jednym z tekstów o sobie. Proszę opowiedz nam więcej o procesie tego niezwykłego przebudzenia i jego impakcie na życie zawodowe i prywatne.

MA : Od dziecka fascynowało mnie wszystko, co wiązało się z podróżami, innymi kulturami, tradycjami czy historią. Zainteresowania te zawdzięczam w głównej mierze mojej mamie, która od dziecka zabierała mnie w dalekie podróże. Zanim poszłam do szkoły podstawowej zdążyłam odwiedzić między innymi Bułgarię, Węgry czy ówczesny Związek Radziecki. Jednocześnie mój rodzinny dom odwiedzali nauczyciele akademiccy, lekarze, dziennikarze z różnych krajów, sprawiając, że moja “normalność” była trochę inna niż reszty dzieci w czasach schyłku PRL-u. Na studiach, będących ucieleśnieniem moich wszystkich zainteresowań, wyjechałam na krótko do Maroka, czego konsekwencją stało się późniejsze uzyskanie licencji pilota wycieczek. Obcowanie z ludźmi z innych krajów, wyznających inną religię, ale też zasady, otworzyło moje oczy na otaczającą nas różnorodność. Polska nadal jest krajem raczej jednolitym pod tym względem, dlatego tym większą przyjemność dawało mi odkrywanie “inności”. Każda kolejna podróż, czy to prywatna, czy to zawodowa pogłębiała mój głód wiedzy. Zawsze starałam się poznawać prawdziwe życie lokalnych mieszkańców. Wyjazd nie był dla mnie tylko pobytem

 

 na hotelowym basenie czy plaży. Dzięki swojemu uporowi miałam ogromną przyjemność mieszkać w domu Berberów, poznawać ich tradycje, uczyć się ich kuchni, spędzać wieczory w kobiecym gronie zdobiąc ciało henną. Miesiąc mieszkałam w nieturystycznym mieście w Indiach oraz samotnie podróżowałam po Tajlandii. To nauczyło mnie szybko nazwiązywać kontakty, doszukiwać się podobieństw, ale przede wszystkim ukazało prawdziwe znaczenie pojęcia tolerancji dla tego, co inne. Nie oceniam ludzi po ich pochodzeniu, religii czy kolorze skóry. Zawsze staram się dostrzec człowieka w człowieku, jakkolwiek dziwnie to brzmi.

Z czasem i kolejnymi doświadczeniami pojawiła się chęć przekazywania tego, co udało mi się zaobserwować i przeżyć dalej. Pragnęłam pokazać że “inny” nie znaczy “gorszy”, “straszny” czy wręcz “niebezpieczny”. Pamiętam, że wyjeżdżając w 2006 roku na swój pierwszy kontrakt do Turcji słyszałam od wszystkich, abym uważała, bo wyląduję w haremie. Wiązało się to ze stereotypami, nieznajomością realiów muzułmańskiego kraju i właśnie strachem przed tym co “obce”. Dodam, że paradoksalnie w Turcji czuję się dużo bardziej bezpiecznie niż w Lublinie!

Z tego też powodu w swoich książkach staram się pisać o miejscach, które znam i kocham. Wspominam historię, czy to w węższym czy to w szerszym ujęciu, dodaję coś od siebie, opisując wydarzenia, które kiedyś tam miały miejsce. Jednocześnie nie staram się idealizować, ani przekolorowywać żadnej z nacji czy kultur. Jeśli w danym kraju istnieje jakiś palący problem to napiszę o nim, nie próbując go przemilczeć. Tak było o przypadku plantacji narkotyków w Maroku (Jestem Tobą), prostytucji (Kryzysowy plan życiowy) czy chociażby podrywaniu kobiet w kurortach turystycznych (Sześć rajskich nocy). Pokazuję to, co dobre i to co złe, czytelnikowi pozostawiając decyzję w jaki sposób poukłada sobie te informacje w głowie.

FS : Jak wygląda pisarska, codzienna rutyna Moniki?

MA :Niestety nie jest to codzienna rutyna, nad czym bardzo ubolewam. Praca zawodowa, ale też od kilku miesięcy problemy zdrowotne sprawiają, że piszę dużo mniej niż wcześniej. Musiałam chwilowo zawiesić kilka projektów, ale z pewnością do nich powrócę, bo cały czas o nich myślę. 

Piszę na laptopie, mam swój ulubiony edytor tekstu bez którego nie wyobrażam sobie życia. Do niedawna w procesie twórczym towarzyszyła mi również kawa, dla której aktualnie szukam zamiennika.

Co ciekawe nie umiem pisać w ciszy. Gdzieś w tle musi grać muzyka, albo chociażby brzęczeć jakiś serial czy film. Najlepiej skupiam się w miejscach publicznych jak kawiarnia czy lotnisko.

 

 

 

​FS : Skupmy się na chwilkę na selfpublishingu, gdyż to terytorium nie jest Ci obce. Proszę powiedzieć nam kilka słów o drodze freelancera. Jak godzisz role pisarza, menagera, dystrybutora i wydawcy w jednej osobie? Czy istnieje znacząca przepaść pomiędzy samopublikacją a działaniem na kontrakcie?

​MA : Na pewno droga selfpublishingu nie jest drogą łatwą. Nie wystarczy tylko napisać książkę, trzeba znaleźć grafika, który stworzy odpowiednią okładkę, zaufanego korektora, który poprawi tekst... A to dopiero początek!.

Pamiętam długie godziny, podczas których uczyłam się składać tekst w odpowiedni sposób, aby powstał z niego ebook. Dodatkową trudnością w tamtym czasie było to, iż niemal każda platforma dla selfpublisherów miała inne wymagania techniczne, co czyniło cały proces przygotowawczy dużo trudniejszym.

Jeśli chodzi o promocję to niestety nadal jest to moja pięta achillesowa. Nie “umiem” nachalnie się promować. Nigdy nie doszłam do momentu, by wyskakiwać wszystkim z przysłowiowej lodówki. Odzywa się we mnie idealistka wierząca, że jeśli czytelnikowi tekst się spodoba, to powróci do mnie przy kolejnym tytule.

Selfpublishing to również koszty z którymi trzeba się niestety liczyć. Okładka, korekta to rzeczy które niestety nie należą do

 

monika arora.jpg

najtańszych. Przy małej sprzedaży oraz szalejącym piractwie może się okazać, że zainwestowana kwota zwróci się (lub też nie) dopiero po latach. Oczywiście o tym zagadnieniu mało kto decyduje się głośno mówić.

Będąc na kontrakcie w wielu kwestiach na pewno jest łatwiej i szybciej. Aktualnie współpracuję z wydawnictwem e-bookowo, dzięki czemu odpada mi cały szereg rzeczy, o których nie muszę już myśleć. Nie składam ebooków, nie umieszczam ich na platformach internetowych, a jednocześnie jestem obecna na takich stronach jak Empik czy Legimi!

 

 

 

​FS :" Jestem Tobą powstało po śmierci mojego taty i było próbą odreagowania emocji duszonych gdzieś na dnie duszy oraz ogromnego poczucia straty. Sześć rajskich nocy było wyrazem tęsknoty za Marmaris, w którym kiedyś mieszkałam. Tylko Kryzysowy plan życiowy paradoksalnie został napisany w momencie, kiedy byłam szczęśliwą mężatką, stał się zaś zapowiedzią mojego własnego rozwodu. “ - otwarcie mówisz w wywiadzie dla zapatrzonawksiążki.pl. Każda z zapisanych historii jest swoistym pamiętnikiem zdarzeń, miejsc lub emocji. Ten niezwykły ekshibicjonizm zaznacza Cię zdecydowanie jako autora szczerego ale też odważnego. Czy pisarstwo stanowi w Twoim życiu narzędzie terapeutyczne? I podążając za tą myślą, czy kiedykolwiek Twoim zamiarem było przekazanie w treści książek refleksji i doświadczeń innym kobietom?

​MA : Pisanie nie jest dla mnie narzędziem terapeutycznym, przynajmniej nie dosłownie.

Piszę, bo muszę! Historie, które powstają w mojej wyobraźni domagają się ich urealnienia na papierze czy ekranie czytnika. Pisanie jest raczej formą oderwania się od rzeczywistości, stworzenia innych jej alternatyw lub po prostu ucieczką.

Jeśli jest moim pamiętnikiem, to można je nazwać szeroko pojętym “dziennikiem podróży zwanej życiem”.

Owszem, Jestem Tobą powstało po śmierci mojego taty, ale napisanie tej historii było raczej formą zajęcia moich myśli niż terapią. Wolałam pisać od bladego świtu do późnych godzin wieczornych, niż rozmyślać o bólu i stracie. To była moja własna forma uporania się z żałobą. Ten, kto miał okazję czytać ten tytuł wie, że wątek śmierci ojca, chociaż pojawiający się w nim, z pewnością nie jest motywem przewodnim. Stanowi jedynie jeden z elementów, które wpłynęły na sytuację w której postawiłam swoją bohaterkę.

Nadal twierdzę, że Sześć rajskich nocy powstało z tęsknoty za Marmaris (mieszkałam wówczas w mrocznej Szwecji), ale jest to jedynie zapis miejsc. Owszem, antyczne miasto Amos czy wodospad w Turgut można odnaleźć i odwiedzić, ale żadna sytuacja czy też postać nigdy nie zaistniała w rzeczywistości, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem.

Kryzysowy plan życiowy stał się niefortunną wróżbą na przyszłość, ale nie żałuję jego napisania. Jeśli chociaż jedna kobieta przechodząca rozstanie, czy to z mężem, czy to wieloletnim partnerem, dzięki tej książce odkryje, że ma siłę iść dalej i walczyć o swoje marzenia, to dla mnie będzie to wystarczająca nagroda.

Skoro jestem przy tym tytule to nawiążę do pisania szczerego – dwa wydarzenia w tej powieści faktycznie są prawdziwe! “Cycaty recepcjonista” i całe zajście w recepcji podejrzanego hotelu (jeszcze dziś czuje emocje związane z tamtym zdarzeniem) oraz bezdomne psy na plaży – tych jednak nie miałam okazji adoptować, a jedynie chwilowo dokarmiać.

Jednak nie nazwałabym tego ekshibicjonizmem. Każdy pisarz obdarza swojego bohatera własnymi emocjami, wydarzeniami z życia, ba, nawet cechami charakteru! Zdaje się, że to Katarzyna Grochola kilka lat temu stwierdziła, że pisarz utrzymujący, iż jego bohaterowie nie mają nic z niego samego po prostu kłamie. Wszyscy jesteśmy ludźmi, a nasze życie stanowi inspirację i impuls do tworzenia oraz pewnego rodzaju wzornik. Gdyby nie moje podróże nie wysyłałabym swoich bohaterek w różne, czasami dziwne, miejsca na świecie. Gdyby nie fascynowała mnie historia, nie powstałoby Znamię Pytii czy  Spisek bogów.

Jedno jest pewne, nawet jeśli ktoś przeczyta wszystkie moje książki, nie będzie w stanie “rozgryźć” mojego charakteru, ani jednoznacznie określić jakich decyzji bym dokonała. Rozdzielam fikcję od rzeczywistości, wybierając jedynie pewne elementy celem uwierzytelnienia sytuacji czy postaci.

monika arora.jpg

​FS : Na pytanie zadane przez martawsrodksiazek.pl, czy chciałabyś zobaczyć którąś z własnych powieści na dużym ekranie pada odpowiedź : “Zdecydowanie tak, ale powieść ta jeszcze nie została napisana. Wymyśliłam ją osiem lat temu, mieszkając i pracując w Egipcie, niestety do tej pory nie miałam odwagi, aby siąść i zacząć ją spisywać. Kiedy w końcu kiedyś powstanie, będzie to prawdopodobnie ostatnia powieść, jaka wyjdzie spod mojej klawiatury. Cała moja droga autorska podąża właśnie w jej kierunku. Chcę w niej ukazać, wyrywkowo oczywiście, historię, sztukę i kulturę Bliskiego Wschodu widzianą z perspektywy kobiet. “ Czy zwieńczenie Twojego dorobku pisarskiego będzie zbiorem i kwintesencją  pasji i zainteresowań? I czy nakreślisz niejednorodne i kompleksowe oblicze mieszkanek Bliskiego Wschodu? Masz wszak okazję obserwować życie tych kobiet i ich zachowania, poznawać opinie i poglądy niejako zza miedzy

​MA : “Trzy monety” (tytuł roboczy) będzie odzwierciedleniem mojej fascynacji Bliskim Wschodem w jego szczytowych momentach rozwoju. Spełnieniem marzeń, w których moi czytelnicy spacerują ze mną po pałacach Umajjadów w Damaszku czy budowlach stworzonych przez genialnego architekta Sinana. Chcę zawrzeć w tej powieści to, czego przeciętny czytelnik nigdy nie miał okazji zobaczyć czy doświadczyć. W kilku przypadkach niestety doświadczyć już nie będzie mógł, mimo silnych chęci, bowiem wiele z miejsc w Syrii, które planuję opisać już po prostu nie istnieje.

Dodatkowo moją ambicją jest zawrzeć w tym tytule stymulanty dla wszystkich zmysłów – dlatego też opiszę w nim smaki, zapachy... Jedzenie Bliskiego Wschodu z pewnością będzie pełniło jedną z głównych ról. Dodam coś dla ucha, bowiem muzyka to coś co zawsze gra w ludzkiej duszy oraz opiszę dzieła sztuki, które przez wieki wzbudzały zachwyt setek ludzi.

Będzie to uczta dla miłośników sztuki, tajemnic i intryg. Podróż przez wieki, ale i kontynenty, wzbogacona wątkiem miłosnym.

Zdecydowanie nie będzie to powieść w stylu Tanyi Valko czy Lailii Shukri, które skupiają się na patologiach i podkręcaniu stereotypów o brutalnych związkach z muzułmanami. Będzie to raczej hołd złożony silnym kobietom, o których świat milczy. Oczywiście moje bohaterki będą fikcyjnymi postaciami, ale w historii Bliskiego Wschodu można znaleźć sylwetki kobiet, które uczyniły dużo więcej niż pozwalały na to tradycje, normy społeczne czy sytuacja.

​FS : Jesteś propagatorem w sprawie dążenia kobiet do samorozwoju i samoświadomości, o czym możemy się przekonać odwiedzając Twój kanał Youtube. Gorąco zachęcasz do dzielenia się doświadczeniami i wzrastaniem niezależnie od statusu i wieku. Jesteś niezwykle zdecydowana i otwarta na doświadczenia innych kobiet. Czy ta postawa ma związek z przeżytym rozwodem czy też jest częścią Twojej natury?

​MA : Niestety cały ten projekt – mam na myśli kanał na YouTubie, na dłuższą chwilę jest zawieszony, ale to coś, do czego zdecydowanie zamierzam powrócić. Wierzę, że ucząc się możemy jednocześnie dać dużo innym, którzy jeszcze nie dotarli do punktu, w którym my aktualnie się znajdujemy.

Rozwód był dla mnie trudnym przeżyciem, ale nie jest to coś, co nagle przewartościowało moje przekonania i uczyniło ze mnie wojowniczkę o dobro kobiet.

Od zawsze miałam w sobie coś z nauczyciela (chociaż nie wyobrażam sobie pracować w tym zawodzie), po prostu lubię dzielić się informacjami. Zresztą praca pilota wycieczek stawia mnie w pewien sposób na stanowisku znawcy czy lidera. Nie mam na myśli tylko informacji historycznych przekazywanych w czasie wyjazdu, ale też wskazówek udzielanych turystom w hotelach.

Istotnym pytaniem jest raczej dlaczego kieruję swoje przesłanie do kobiet. Obserwuję swoje otoczenie, w Polsce, w Turcji i kilku innych miejscach na świecie; cały czas dostrzegam nierówności między kobietami a mężczyznami. Wiele z moich znajomych po prostu w siebie nie wierzy! Znam kilka niezwykle utalentowanych dziewczyn, które nie robią absolutnie nic, aby się rozwijać i z pasji stworzyć własny biznes.

Mimo, iż sama miewam chwile zwątpienia oraz słabości, to chcę inspirować kobiety, aby walczyły o swoje marzenia.

FS : W maju poinformowałaś o podpisaniu umowy z firmą wydawniczą SAGA Egmont. Dotyczyć ma wydawania i promowania w formie audiobooków większości Twoich powieści. To, zdaje się, jeden z przełomowych momentów Twojej kariery. Proszę opowiedz o korzyściach, jakie wynikną z tego kontraktu tak dla Ciebie, jak i dla czytelników.

MA : Rynek audiobooków cały czas się rozwija. Istnieje cała rzesza ludzi, którzy nie mając czasu na tradycyjne czytanie, po prostu słuchają książek w samochodzie, podczas sprzątania czy podróży. Liczę na to, że dzięki współpracy z wydawnictwem SAGA Egmont zyskam nowych „czytelników”, a moje książki staną się bardziej rozpoznawalne na rynku wydawniczym. Czytelnicy zyskają kolejną formę w jakiej mogą zapoznawać się z moją twórczością, a także szansę na urozmaicenie monotonnych czynności, chociażby tych wymienionych powyżej.

​FS : W lutym tego roku premierę miała najnowsza Twoja powieść z cyklu Latte - Pożądanie o smaku latte . Proszę opowiedz w kilku słowach, w jaki świat tym razem wprowadzasz czytelnika? I czy również odnajdziemy tam ślady Moniki?

​MA : Pożądanie o smaku latte jest kontynuacją historii noszącej tytuł Zemsta o smaku Latte. Czytelnicy mają okazję ponownie spotkać Costasa i Annę oraz zyskać szansę na poznanie ich dalszych losów. Zdecydowałam się na kontynuację z dwóch powodów: po pierwsze czytelniczki pisały do mnie, że nie zgadzają się z takim zakończeniem opowieści, jakie zaserwowałam w pierwszej części; po drugie los sprowadził mnie zawodowo na wyspę Rodos, dając tym samym impuls do wznowienia akcji powieści tam właśnie się dziejącej. Czytelniczki zatem otrzymały nową porcję luksusowego życia na greckim wybrzeżu, możliwość przeniesienia się na rajskie plaże czy luksusowe jachty. Małe wakacje bez wychodzenia z domu, co w czasach pandemii na pewno będzie urozmaiceniem codzienności.

Śladem Moniki w tej historii jest moja miłość do opisywanego zakątka świata. Wybrzeże Turcji i Grecji (w tym przypadku wyspy Rodos) to właśnie te tereny, gdzie aktualnie mieszkam. I chociaż spędziłam tu już tyle czasu to ciągle od nowa zachwyca mnie tutejsza natura, za którą tęsknię wyjeżdżając.

​FS : Czy zaczęłaś pracę nad nowym projektem czy też nadszedł czas na zasłużony odpoczynek?

​MA : Niestety mój organizm wymógł na mnie zwolnienie tempa życia, dlatego teraz bardziej skupiam się na podreperowaniu zdrowia. Na szczęście moje projekty są dość cierpliwe i mogą poczekać te kilka miesięcy. Przerwa nie jest jednak całkowita, bowiem właśnie zaczynam publikować powieść w odcinkach na Wattpadzie. Jest to rodzaj promocji, dotarcia do nowych czytelników, ale też próba ponownego wejścia w rytm pracy.

FS : Jesteś doświadczonym i zaprawionym w pisaniu autorem. Bizneswoman dbającą o wizerunek i markę, jaką niewątpliwie stało się nazwisko Hołyk-Arora. Ale przede wszystkim otwartym, zwykłym i wrażliwym człowiekiem. Jakich rad możesz udzielić początkującym w branży pisarzom?

MA : Absolutnie nie postrzegam siebie jako bizneswoman zaprawionej w bojach. Mam wrażenie, że jestem dopiero na początku drogi, ale zdecydowanie moim zamiarem jest zbudowanie wizerunku marki w oparciu o nazwisko Hołyk-Arora. Jest to część większego planu, którego realizacja zajmie mi kilka najbliższych lat. Nie mniej jednak serdecznie dziękuję za komplement. Każdy z nas jest inny więc i rady, jakich mogę udzielić początkującym pisarzom z pewnością będą się różnić zależnie od osoby i jej charakteru.

Najważniejsze to nie poddawać się! Pisać, pisać i jeszcze raz pisać! Jeśli w zakamarkach waszej duszy jakaś historia dosłownie dobija się o przelanie jej na papier czy też ekran komputera to nie stawajcie jej na drodze. Może to opowieść na którą czekają miliony czytelników. Kończcie swoje teksty, nie porzucajcie ich w połowie. Nawet jeśli nikt ich nigdy nie przeczyta, to napisanie ich polepszy Wasz warsztat! Próbujcie różnych gatunków, bawcie się konwencją, eksperymentujcie! I co najważniejsze – podążajcie za swoimi marzeniami!

Dotychczas poznałam obyczajowe oblicze Moniki Hołyk-Arory, czasami ze szczyptą mitologi, którą zgrabnie przemycała do swoich historii, "Jestem Tobą" zaś to zupełnie inny kawałek literatury. Autorka zaskakuje nie tylko świetną powieścią, ale przede wszystkim wszechstronnością gatunkową. Takiego thrillera już dawno nie czytałam! - Patronat/Papierowybluszcz o Jestem tobą

Monika Hołyk-Arora jest autorką, która pisze lekko i przyjemnie. Jej opowiadania są krótkie ale treściwe. Miłość przewija się w każdym z nich. Czyta się doskonale. Typowo kobieca literatura. W “Cenie za miłość” spotykamy troszkę co innego. Nie ma wielkich miłosnych uniesień. Nie ma romansu rodem z bajki. Jest za to dużo prawdziwych emocji, bólu oraz szczerych rozmów. - Lotta czyta o Cena za miłość

formularz SUBSKRYBCJI
obserwuj na INSTAGRAM

 INFO​

 

Fourth Son ma swoją

siedzibę w Bristol,

Wielka Brytania

 

fourthsonuk@gmail.com

 

Tel: 07910156838
 

  • Facebook
  • Instagram

©2020 by Fourth Son Project