On.

Aktualizacja: cze 26


Duch Osobny

Tej nocy spałem na Jodłowej. Położyłem się w ubraniu, na materacu i próbowałem zasnąć po tym, jak sen zmorzył mnie w trakcie oglądania kreskówki.


Przeniosłem się do jej pokoju.


Pies na dole wciąż ujadał.


Po wieczornym spacerze nie dał rady wejść na górę. Próbował, zostały mu ostatnie dwa stopnie, wtedy otworzyłem drzwi, wystawiając buty na schody, to go zdekoncentrowało. Rozkładając łapy jak niedźwiedź polarny zsunął się po schodach na sam dół.


Został tam, bojąc się wejść, nie wiedząc co ma robić, szczekał, szczekał…


Ona z synem oglądała film, a ja próbowałem usnąć.


Byłem zły na nią za to, że nie ściszyła telewizora. Już prawie chciałem wracać do siebie. Słyszałem jak rozmawia przez telefon ze swoim drugim synem i jeszcze bardziej byłem zły i zazdrosny. Leżałem więc sam, w jej pokoju, w ubraniu, kipiąc od emocji. Wałkowałem w głowie myśli, a one walcowały mnie.


W końcu umyła się, przebrała w piżamę, przyniosła nam kołdrę i cichutko się pod nią wsunęła. Objęła mnie i docisnęła ciało. Było ciemno i ciepło. Było mi dobrze. Odruchowo chciałem wzmocnić przyjemne odczucia. Ale jak? No przecież nie będziemy się bzykać; syn jest za ścianą , poza tym czuję się nadal obrażony. Ustaliłem ze sobą w myślach, że to co mam jest maksimum tego, czego mi w tej chwili trzeba, delikatna i najpełniejsza dawka przyjemności.


Nie wiem o której udało mi się zasnąć.


Pies szczekał.


Nos spuszczony na kwintę, a jednak zasnąłem.


Śniło mi się, że jestem u ojca. On szykuje się do wyjazdu i prosi, żebym zszedł z nim na dół. Co ciekawe jest z nami rzecznik prasowy mojej firmy. Zwraca się do ojca i mówi o czymś, czego nie widać, co da się wyczuć tylko intuicyjnie:


- Pan jest mocniejszy od swojego syna.


To wpół usłyszane, wpół wyobrażone zdanie zmraża mnie od stóp do głów.


On stoi przy drzwiach, w swojej imitującej skórę, bazarowej kurtce. Czeka na mnie. Słysząc to, co powiedziała rzeczniczka, złoszczę się i krzyczę:


- Zaraz spierdolę cię ze schodów, tak jak ty to kiedyś zrobiłeś swojemu ojcu.


Ojciec jest niewzruszony. Rzeczniczka zwraca się do mnie


- Jesteś bucem do kwadratu.


Schodzimy na dół.


Ojciec proponuje, że mnie podwiezie, najwyżej z powrotem wrócę pociągiem. Okazuje się, że nie mam swojego samochodu, mam tylko rower i że nie jadę do pracy, tylko do szkoły. Znów jestem uczniem. Ojciec czeka jaka będzie moja decyzja. Nie chce zrobić mi krzywdy. Jest jak jest, on wie, on chce mi pomóc…


Budzę się i widzę słońce za oknem.


Firanki są cienkie, przypominają bardziej błonę niż zasłonę przed światłem. Ona śpi obok. Zastanawiam się, która może być godzina, gdzie jest telefon, gdzie ona położyła swój. Leżę wpatrzony w sufit, analizuję sen. Unosząc rękę, dostrzegam, że mam na niej zegarek. Dziesięć po szóstej. W głowie układam plan na poranek. Kupię piątkową Wyborczą i pączki. Dawno nie zaglądałem do cukierni. Potem przyjdę do siebie, przejrzę kupiony dziennik. Wypiję kawę, zjem płatki...


Ona przeciąga się i pyta:


–Która godzina?


Nawet nie drgnąłem. Musiała słyszeć moje myśli. Nadal nie odpowiadam. Jestem przecież obrażony. Obrażony na cały świat przez ojca.


Duch Osobny







54 wyświetlenia