Taki.

Aktualizacja: cze 26


Mam na imię Krzysztof i jestem nałogowym introwertykiem. . Odbieram nieskończoną ilość sygnałów i bez końca je analizuję. Tak… sporo analizuje… co?, gdzie?, jak?, dlaczego?, kto kim dla kogo jest? Staram się dokonać analizy zachowania i opisu rzeczywistości. Po co to robię? Nie wiem, widocznie daje mi to pewien rodzaj przyjemności gdy mój mózg tak funkcjonuje, widocznie chce obserwować i analizować. Jakiś czas temu szukając informacji na temat introwertyzmu w internecie, trafiłem na stronę z synonimami, na której dowiedziałem się, że jestem dzikusem, milczkiem, mizantropem, mrukiem, mumią, niemową, odludkiem, ponurakiem, pustelnikiem, samotnikiem, smutasem, frustratem, narzekaczem, pesymistą, zgorzknialcem i osobą autystyczną. Chyba nie trzeba posiadać ogromnej empatii, aby poczuć jakie uczucia gromadzą się w osobie, która usłyszy takie określenia na swój temat. . Co innego ekstrawertyk. Wówczas według tego samego źródła widziany byłbym jako osoba aktywna, błyskotliwa, bystra, pomysłowa, towarzyska, optymistyczna, z poczuciem humoru. Takie opis pojawia się w dobie głoszenia wszechobecnej tolerancji. (to taki żart, każdy chyba widzi co się dzieje). Więc nie tylko są nie na miejscu, ale przede wszystkim świadczą o braku zrozumienia tematu i utwierdzają w przekonaniu, że nas “trzeba naprawić”. Drodzy ekstrawertycy. Ja wierzę w to, iż większość z Was uważa, że próbując nas zmienić, robi to dla naszego dobra. Jednak jak to mówi znane przysłowie “dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”. Wiem , że to trudne dla Was, ale zatrzymajcie się na chwilę, przestańcie mówić na moment i posłuchajcie jak świat wygląda z naszej perspektywy. . Na pewno nie znam takiego uczucia jak nuda. Być może zabrzmi to trochę egocentrycznie, ale nie nudzę się w swoim towarzystwie. Zawsze mogę znaleźć nową książkę do przeczytania, historię lub wiersz do napisania czy idee do przeanalizowania. Kubek kawy, kawałek ciasta i ciekawy film również sprawią mi przyjemność. . Posiadam również umiejętność uważnego słuchania. Nie mam tendencji do rozpraszania się, nie odczuwam potrzeby przejęcia kontroli nad konwersacją. Jeśli ktoś będziesz chciał opowiedzieć mi coś osobistego i ważnego dla siebie, będę uważnie słuchał co ma do opowiedzenia, a odpowiedź, którą ode mnie uzyska, będzie przemyślana i empatyczna. . Nie jestem osobą z pierwszej strony i też mi na tym nie zależy. Posiadam nieliczne grono bliższych mi osób i wiem, że na nich mogę zawsze liczyć. Więc zamiast szukać bez końca i poszerzać grono nowych kontaktów, wolę skupić się na rozbudowie istniejących więzi. Choć jest to dość trudne, bo niestety bardzo często osoby na wskroś ekstrawertyczne obrażają się na mnie i "odchodzą" z mojego świata, uznając, że ich nie lubimy lub za mało czasu im poświęcamy. No cóż ich strata. . W odróżnieniu do ekstrawertyków nie jestem skazany na stymulację zewnętrzną. Dlatego też, że nie muszę cały czas być w ruchu i czegoś robić, być cały czas aktywny czy bez końca wstawiać posty na Instagram. Jeśli spędzam z kimś czas, nie czuję presji, aby bez przerwy rozmawiać lub udzielać się aktywnie. Oklepane "fajnie razem pomilczeć" jest często przeze mnie wykorzystywane. . Wydaje mi się, że dobrze znam siebie. Mój mózg to obszerny regał z przegródkami pełny książek w których umieszczam informacje i uczucia zdobyte doświadczeniami. Ciągle w nich grzebie, po coś sięgam, przeglądam żeby zbadać i analizować. Mam potrzebę poznania siebie, innych ludzi oraz tego, co dzieje się wokół mnie. Ponieważ spędzam tak dużo czasu w swojej głowie, mam zaufanie do swojej prawdy, tego co wiem oraz do swoich przekonań. Jednakże zawsze jestem ciekaw prawdy innych osób. . Ponieważ więcej czasu jestem nastawiony na słuchanie i krążenie w myślach aniżeli mówienie, jestem dobry w odczytywaniu innych ludzi. Widzę nie tylko to, co chcą pokazać, ale również te ich intencję, uczucia i wszystkie inne złożone czynniki, które sprawiają, że są tacy jacy są. Ale spokojnie. Jak przystało na introwertyka, wszystkie te informacje zostawiam tylko dla siebie. . Jestem niezależny. Niestety czasami aż za bardzo. Dlatego trudno mi poprosić o pomoc, kiedy jej bardzo potrzebuję, ale uczę się tego. Po prostu czuję się pewniej kiedy nie muszę polegać na kimś, aby coś zrealizować. Samodzielnie planuję, podejmuję decyzje i je realizuję oraz przyjmuję odpowiedzialnością za ewentualne niepowodzenia. . I tak to jest.


Krzysztof.

54 wyświetlenia