Egzamin z miłości.

Aktualizacja: cze 26


Przed nami kolejne Boże Narodzenie. Miłość. Światło. Dobroć. Przyjaźń. Święta. Kolędy. Troska o ludzi. Akcje charytatywne. Wigilijny stół. Opłatek. Prezenty. Choinka. Dawanie. Dzielenie się. Wsparcie dla drugiego człowieka. Być może - bezdomnego. Być może- chorego. Samotnego. Smutnego. Sieroty. Wdowy. Alkoholika. Socjopaty. Więźnia. Biedaka.


Dostajemy trudnych ludzi do kochania, żebyśmy nauczyli się kochać. Żebyśmy mieli szansę skuć tynk pychy z naszego serca. Miłość to nie jest łatwa sprawa…. My się jej musimy uczyć. Latami…


Proszę, weź kartkę i długopis.


Napisz imiona ludzi, których kochasz.

No już… nie obawiaj się. Będzie interesująco. Napisz.

Napisałaś? Napisałeś? Dobrze. Połóż kartkę obok, zaraz nam się przyda.


*************************************************************


„- Co teraz? – wyszeptał z przerażeniem.

- Nic. Ja wyjeżdżam- odpowiedziała niby-beztrosko i usiadła na stole w kuchni, wsuwając kawałek aromatycznego piernika do ust.

-Dlaczego to wszystko jest takie straszne?... Mieliśmy tyle planów… Tyle marzeń… - głos uwiązł mu w gardle, ale odważnie spojrzał w jej oczy. I za to kochała go najbardziej. Za odwagę. Za to, że walczył do ostatniej chwili. Za to, że nie bał się grać ” va banque” w życiu. Uśmiechnęła się, choć wewnątrz niej wszystko krzyczało i płakało. I umierało.


Podszedł do blatu, na którym siedziała, rozchylił jej nogi i stanął pomiędzy nimi. Jego oczy znalazły się na wprost jej oczu. Jego usta - na wysokości jej ust. Zadrżała w obawie, że będzie próbował ją zatrzymać.

- Zimno Ci? - Jeny… jak on jej nie znał jeszcze…

- Nie- odpowiedziała , ale owinęła się szczelniej kaszmirowym szalem w kolorze ecru, inkrustowanym diamencikami Svarowskiego, który sprawiał , że wyglądała i czuła się jak mała księżniczka.

- Dlaczego Bóg nie spełnił naszych marzeń?

- Myślę, że gdyby spełniał wszystkie ludzkie marzenia życie byłoby nudne - wyszeptała wprost do jego ust- myślę, że wykolejenia i nieoczekiwane zakręty nadają życiu barwę i smak. Czasem słony… Jak łzy.. .- jej słowa pachniały cynamonem, kardamonem i żalem. Żalem do niego. Zapragnął pocałować ją po raz ostatni w swoim życiu, choć wiedział , że to już niczego nie zmieni.

- Spójrz na nich- wskazała na kartkę Bożonarodzeniową - ich marzeń też nie pobłogosławił. Smutna Maryja, zatroskany Józef, maleńkie dziecko w żłobie, które może zabić jedna bakteria, otoczone bydłem, sianem, zarazkami i syfem, o Herodzie nie wspomnę… - zabawnie wydęła usta, co zwykle go podniecało, ale nie tym razem…

- Zwiastowanie to był armagedon.

Strach i łzy.

Ból i cierpienie.

Rozpacz.

-Józef poczuł smak zdrady. Ich plany runęły w jednej sekundzie - Ita pstryknęła palcami - ot tak! - I jeszcze ciężka droga na dokładkę zamiast spokojnego porodu w rodzinnym mieście… Jakby mało im życie dokopało - dodała i zeskoczyła ze stołu. Po chwili milczenia wyjęła ze schowka walizkę.

- Bóg nie zawsze błogosławi naszym marzeniom, ale zawsze błogosławi nam na drogę. Zawsze. Pamiętaj o tym kochany… Jakby chciał powiedzieć : wstań, idź, nie bój się. Chodź za mną, a ja zacznę wydarzać cuda w twoim życiu... I oni poszli.. . I ja, teraz, też idę… - pogłaskała go czule po szorstkim policzku - Potrzebny mi cud po prostu. Rozumiesz?

- Pożegnalny pocałunek?- zaryzykował. Zawsze stawiał wszystko na jedna kartę.

- Jasne - Wspięła się na palce i zaczepnie zmrużyła oczy - Dobry pocałunek pożegnalny nigdy nie jest zły - zażartowała, a on pocałował ją tak, jakby świat miał się skończyć jeszcze tej Nocy.”

Renata Dominek

Kasyno Grzechu /frag/


*********************************************************


Teraz spójrz na kartkę, na której napisałaś/ napisałeś imiona osób, które kochasz.


Skreśl imię matki i ojca.


Skreśl imiona dzieci…. Chyba najmniej trzeba się wysilić, aby je kochać…


Skreśl imię męża, żony, jeśli posiadasz.


Skreśl imię brata, siostry, bratanicy, siostrzenicy. Skreśl imię babci i dziadka… zazwyczaj tak wiele im zawdzięczamy … nie sposób ich nie kochać…


Zobacz teraz kto Ci pozostał?


Kochająca się rodzina to cudowna sprawa, najpiękniejsze zjawisko socjologiczne na świecie, ale nie o tym jest ten wpis… już rozumiesz…. Tak wielki jest człowiek , jak wielka jest jego miłość. W człowieku nie ma zaś złóż niewyczerpanych. Aby mógł kochać - musi być ukochany. Aby serce mogło dawać miłość, samo wpierw musi być napełnione miłością. Źródłem miłości jest Bóg. Wigilia to przede wszystkim uczta dla ludzkiego serca. Niechaj tej Nocy przy każdym stole tyle Boga będzie, aby żadne serce nie cierpiało z głodu.


„Kochajcie, reszta jest niczym”

Jean de La Fintaine

39 wyświetlenia