Jak napisać powieść, czyli rzecz o kocie


Przez pół nocy układam tekst, wstaję rano, pamięć: zero. Mam chyba pisać o kocie, ale jest to kot przemykający przez frazy, niewidzialny, przyczajony, dziki. Nieobecny. Jak widać, idzie mi dość niesamowicie, kot jest nieobecny totalnie, nie istnieje w najlepsze, a przecież kończę akapit.


Żadnych kotów. Jak napisać powieść?


Nieraz bywam świadkiem prelekcji na temat, słysząc nieśmiertelne: "wstęp, rozwinięcie, zakończenie", zwiewam natychmiast. Teraz też wiejmy. A wstęp, rozwinięcie i zakończenie zostawmy polonistom. Jest to frakcja absolutnie poprzedzona wstępem, bardzo silnie rozwinięta oraz porządnie ZAKOŃCZONA. Powieść, która się tej frakcji niczym ptak wyrywa, powstaje według zupełnie innej zasady, której, podobnie jak kota w tym tekście: nie ma


Kolejna sprawa, a nawet dwie.

  1. Rzeczywistość.

  2. Fikcja literacka.

Skupmy się na punkcie pierwszym. Życie nikogo nie rozpieszcza. Każdy przeżywa własne piekło. Czy do swojego piekła ktoś chce dorzucić piekło autora? Toczka w toczkę spisane ciężkim drukiem, opasło wydane, z ceną makabryczną do makabry zawartej w tekście - adekwatną?!


Punkt drugi. Fikcja literacka. Pozornie bezpieczna forma ekspresji. Czemu pozornie? Bo trzeba coś przeżyć, żeby napisać. Jeśli się nie przeżyje, to się nie napisze, bo się nie wie. A jak się nie wie, to się takie farmazony tworzy, że potem najwyżej już tylko nagroda literacka. Albo schizofrenia.


Co zatem robić?

Ideał powstaje przez połączenie dwóch pozornie niedoskonałych czynników. Przykład: deszcz i słońce. Jak pada, wszyscy sarkają, jak świeci słońce, za gorąco. Ale gdy na niebo wystrzeli tęcza...


Mówiłam, że nie ma zasad?


PS. 


To przychodzi samo. Należy do gatunku kotowatych. Jest bohaterem lirycznym rodzaju żeńskiego. I czeka na wydanie swojej pierwszej, a mojej ósmej powieści.




Noemi Susenbach

nemezis.me

27 wyświetlenia