Joker.

Aktualizacja: cze 26


Mój punkt siedzenia po powrocie z seansu. Joker. Do tej pory była to dla mnie postacią która posiadała jakąś tajemnicę, napięcie, rozdzierający egzystencjalny ból. Tutaj pomimo wielkiego wysiłku, jaki w przygotowanie roli włożył Joaquin Phoenix (dla mnie rola oskarowa) niczego takiego nie czuję. Odebrałem go jako bardzo skrzywdzonego w dzieciństwie, jako osobę na wskroś chorą. Jego postać mogłaby służyć jako lustro, w którym nie chcemy się przeglądać, a jednak nie możemy oderwać wzroku od tego, co w nim widzimy: własne frustracje, lęki, poczucie klęski, gniew, furię, agresję skierowaną wobec siebie i innych. Jednak odniosłem wrażenie, że postać Arthura nie daje nic takiego. Patrzyłem na niego trochę tak, jak lekarz patrzy na ciekawy medyczny przypadek, który pojawił się na jego oddziale – z dystansu, dającego poczucie komfortu i bezpieczeństwa (wiem, wiem bezpieczeństwa tu raczej mało, mając na uwadze końcówkę). . Jest jednak coś co połączyło mnie z nim. Pokusa. Pokusa bycia zauważonym, docenionym, która drzemie wydaje mi się w każdym z nas. Chcemy, by to z naszym zdaniem się liczono i nam przyznawano rację. Na ile uświadamiamy sobie tę słabość, na tyle możemy z nią walczyć. Jeśli będące w nas pragnienie wielkości padnie jednakże na podatny grunt, możemy nie umieć się mu oprzeć i uwierzymy w swoją ‘doskonałość’, 'niezniszczalność', 'boskość'. . Jak zwykle jest i druga strona medalu. Bywa, że niszczymy nie tylko siebie, ale także innych ludzi, poprzez hołubienie i wmawianie im, że są doskonali i niezastąpieni. Niejako wystawiamy ich na próbę, nawet sami nie wiedząc o tym. Kierując się własnym interesem, korzyścią, nie patrzymy na konsekwencje swojego postępowania. Jak wiele zła uczyniono ludziom, którym z racji profesji, stanowiska, funkcji inni kłaniali się w pas, nadskakiwali i podlizywali się komplementami. Wmawiano im w ten sposób, że są takimi ludźmi, jakimi tak naprawdę nie byli. . I kolejne pytania, analizy bez odpowiedzi (na razie). Jak radzę sobie z tą pokusą? Jak często jej ulegam? Czy nie prowokuję innych do tego, by mnie dowartościowywali? Czy nie wymuszam na innych pochwał? Jak reaguję na nie? W jaki sposób traktuję swoich tych, od których jestem zależny? A może podziwiam ich na wyrost, krzywdząc w ten sposób? Oby nie stracić tej świadomości, że to pokora zbliża ku JA, a pycha zasłania je. Wtedy, gdy chcę być kimś wielkim, JA znika z mojego pola widzenia. Wtedy przestaje być ważny, bo w to miejsce wchodzę ja (ego) lub ktoś inny, kogo traktuję jak bożka. . Świetny film, ciężki, ale warty obejrzenia, rola Joaquin Phoenix genialna, muzyka zatrzymuje, polecam.


Krzysztof


31 wyświetlenia