Kim jesteś?

Aktualizacja: cze 26


Zadaj sobie trzy pytania Tatiano i dowiedz się kim jesteś - powiedział dziadek.

-Spytaj siebie w co wierzysz, spytaj siebie czy masz nadzieję i najważniejsze- spytaj siebie kogo kochasz?”

Paulina Simons, „Jeździec Miedziany.”


- Dzień dobry żołnierzu- mówię i całuję go w idealnie ogolony policzek. Wyczuwam nuty cedru, mirry, paczuli i wetiwerii. Calvin Clain Euphoria Men. Zrobił to dla mnie, ponieważ ode mnie dostał go w prezencie na dziewięćdziesiąte trzecie urodziny. Na co dzień woli zwykłą kolońską.


- Witam moją ulubioną sanitariuszkę - odpowiada, a w jego zmęczonych błękitno-szarych oczach zaczyna tańczyć światło.


Pułkownik Stefan Dominek nie wie co to znaczy facebook, instagram, tweeter, nie rozumie kiedy śmieję się i mówię „nie uwierzysz tato- zostałam blogerką!”

-Kim?- pyta i krztusi się łykiem popołudniowej kawy. Podbiegam z troską, podnoszę mu ręce jak dziecku do góry i klepię delikatnie wątłe plecy…


Pułkownik Stefan Dominek nie wie co oznacza słowo bloger, ale wie co to znaczy walczyć o wolność. O kraj. O granice. O siebie. O Polskę. O miłość. O każdy dzień.


- Co mi dziś opowiesz Żołnierzu?- pytam, wyciągam notes i ołówek bo wiem, że za chwilę zacznie się prawdziwa magia z serii: Bóg- Honor- Ojczyzna.


Poznaję początek Drugiej Wojny Światowej widzianej oczami dwunastoletniego dziecka.


Przeżywam wojnę sercem piętnastoletniego chłopca.


Świętuję zakończenie wojny z osiemnastoletnim mężczyzną.


Oboje zapominamy, że ja jestem po czterdziestce, a on po dziewięćdziesiątce.. Otwieramy jarzębiak.


- Co mi dziś poczytasz Sanitariuszko Ludzkich Dusz?

- Bez przesady… tato… - bąkam pod nosem, ale jest mi miło, kiedy mnie tak nazywa. Drobiazgi, którymi na co dzień czaruję świat, zaczynają nabierać wartości. Otwieram drzwi do innego wymiaru. To, że czegoś nie widać to nie znaczy, że tego nie ma. Wyciągam z plecaka trylogię, która skradła moje serce.


Jeździec Miedziany.

Tatiana i Aleksander.

Ogród letni.


***


Wybucha II Wojna Światowa. Siedemnastoletnia Tatiana błyskawicznie staje się dorosła. Podczas blokady Leningradu jest podporą dla całej rodziny. Jest też wielką miłością Aleksandra, młodego oficera, który jednak wcześniej złożył „słowo rodzicom” i oświadczył się jej siostrze. Ponadto chłopak skrywa politycznie niebezpieczną tajemnicę, a Tatiana kocha… i siostrę…. i Aleksandra, nie mając pojęcia co jest gorsze: brak miłości czy… śmierć.


***


Stefan Dominek.


Pułkownik Rzeczpospolitej Polskiej. Mąż. Ojciec. Teść. Dziadek.


Każdego dnia o poranku parzył kawę w małym, starodawnym, emaliowanym garnuszku i smarował masłem dwie kromki chleba. Nigdy nie narzekał. Nigdy. Na nic. Na nikogo. Nigdy niczym nie gardził. Nigdy nikim nie pomiatał. Walczył z „falą” w wojsku. Walczył z Niemcami, z chamstwem, z brakiem kultury, brakiem godności ludzkiej. Zawsze wszystko mu smakowało, nawet moje przypalone łazanki…, nawet muchomory gotowane w kotle, na ognisku, w pewną grudniową, zimną noc, w czterdziestym czwartym. Każdego dnia dziękował Bogu za to, że otworzył oczy, które mogą oglądać taki piękny świat, choć ja nie wiedziałam nic pięknego za jego oknem w Legnicy. Ot… bloki i kilka drzew….


-Popatrz! To jest piękny świat! - mówiłam i pokazywałam mu w telefonie zdjęcia z Egiptu, Turcji, Indonezji, a on tylko uśmiechał się tajemniczo… Nie umiał obsługiwać telefonu komórkowego, tylko- stacjonarny. Telefon miał jego zdaniem służyć do rozmawiania, a nie- do oglądania zdjęć. Lubił dwie piosenki Czesława Niemena: „Dziwny jest ten świat” oraz „Stoję w oknie”...


Rozmawialiśmy o życiu. Rozmawialiśmy o wydarzeniach na świecie. Rozmawialiśmy o śmierci. Rozmawialiśmy o wojnie. Rozmawialiśmy o miłości. Rozmawialiśmy o naszej rodzinie. Mówił, że najbardziej niebezpieczny żołnierz to nie jest ten, który ma najlepszy sprzęt, najlepsze szkolenia i najnowszej generacji broń. Najniebezpieczniejszy wojownik to jest ten, który niczego się nie boi.


Dziadek Stefan, bo tak go wszyscy nazywaliśmy, mówił też o tym, że największym niebezpieczeństwem dla człowieka nie jest śmierć biologiczna, tylko- śmierć duchowa. Mówił, że wielu ludzi chodzi, spożywa posiłki, myje zęby, gotuje, pracuje, kieruje pojazdami, tańczy, kąpie się, ogląda seriale, czyta książki i… nie żyje…

Zamyślił się kiedyś tak inaczej podczas fragmentu lektury…


***

- Mam na imię Tatiana. Wierzę w Aleksandra. To on jest moją nadzieją i kocham go nad życie.

Paulina Simons, „Jeździec Miedziany.”


***


Pułkownik Stefan Dominek umarł godzinę temu.


Nagle zrobiło się tak cicho z moim świecie bez niego… W chwili cierpienia człowiek oswaja się z prawdą. To znaczy z ciszą. W ciszy wyciągam pamiętnik. Zapalam płomień. Parzę kawę. W jego garnuszku. Myślę…


Myślę, że ludzka natura jest dziwna. Często zapominamy o rzeczach oczywistych. Pamiętamy o rzeczach trudnych, skomplikowanych, rozwiązujemy zagadki życiowe i problemy, a zapominamy o rzeczach najważniejszych. Są ludzie, którzy zdążyli porozmawiać z kolegami w pracy, z sąsiadem, jednym, drugim, a nie pomyśleli o najważniejszej osobie. Zapomnieli porozmawiać z córką, z którą mieszkali dwadzieścia trzy lata pod wspólnym dachem, z ojcem, którego choroba przykuła do łóżka wiele lat temu ale umysł wciąż świeży, a dusza tak samo jak kiedyś spragniona miłości …


Myślę, że może ktoś z nas jutro dostanie awans. A może nie.


Może ktoś zarazi się koronawirusem. A może nie.


Może ktoś będzie miał wypadek. A może nie .


Nie wiadomo.


Jedno jest natomiast pewne. Wszyscy umrzemy.


A ludzie o tym zapominają.


Pułkownik Stefan Dominek nie zapominał o śmierci nigdy. Mówił, że śmierć jest jak ścinanie drzewa. Człowiek nie rośnie prosto jak drut. Człowiek rośnie duchowo i wciąż się do czegoś nagina. Do czegoś dąży. Jak roślina. Jak drzewo. Do wody. Do światła. Z wiatrem. Człowiek wciąż czegoś pragnie i robi wszystko by to osiągnąć. W czynach jesteśmy do siebie podobni, ale w sercach jesteśmy bardzo różni. Serca mamy pochylone…. Naginamy się nieustannie…


Można naginać się do mamony, do seksu, pożądliwości, do awansu, do pracy, do bycia fit za wszelką cenę, do tego, żeby rządzić, błyszczeć, posiadać coraz więcej i więcej. Można też naginać się do Boga.


I pewnego razu, w dniu ostatecznym, Bóg zetnie drzewo.


I każdy poleci w tę stronę, w którą się całe życie naginał.


***


Mam na imię Renata. To znaczy Odrodzona. Wierzę w Jezusa Chrystusa. On jest moją nadzieją i kocham Go nad życie.

Do zobaczenia mój Żołnierzu…


Stefan Dominek

18.10.1927- 20.02.2020


Czesław Niemen, "Stoję w oknie".





58 wyświetlenia