Kot Prosiaczka


Kot Prosiaczka, ZK

Matka przynosi mięso, kładzie w widocznym miejscu i zaczyna wołać. 

Przybiegają młode. 

Najszybszy jest Rudy. Już, już dopada kęs, gdy matka nieoczekiwanie warczy i go przepędza. Zdezorientowane kociaki cofają się w popłochu. Matka zjada łup. Za wcześnie. Żadne z młodych nie jest jeszcze gotowe, żeby jeść mięso. Będzie dopiero wtedy, gdy stanie do walki. Z własną matką. W dniu, w którym Rudy zawalczy, pokaże zęby - Natura go wynagrodzi. Dostanie śniadanie.  

Rudy jest właściwie kotką. Imię wynika z umaszczenia. I patriarchatu. Chłopcy mają łatwiej. Tymczasem: jaka pomyłka! Z własną matką wojować może tylko kobieta, bo tylko kobieta ma ten wielopokoleniowy kod wbity w twardą matrycę. 

Bunt.  

Bunt mimo wszystko, mimo wzrostu i drobnych kości, mimo małej pięści - bunt na śmierć. I proszę nie zawracać głowy buntem chłopców, bunt chłopców to zabawa w żołnierzyki. Coś, co nie wiadomo do czego ma prowadzić, skoro prowadzi zawsze do tego samego, czyli do niczego. A przy okazji pełno trupów. Oj, nie. 

Bunt kobiety to życie. To puls i tętent, to walka, na polu której (cóż za paradoks!) zamiast umarłych - żywych przybywa.

Na medal, oczywiście, nie ma co liczyć. Medale są za trupy. Za życie nagród brak. 

Gdybym była nastolatką, siedziałabym w sieci i oglądała koty. Człowiek młody jest spragniony logiki. Potem obojętnieje. Albo nosi maseczkę. Jeśli mu każą, będzie nosił maskę z rurą. W dupie. 

Na terenie gdańskiego ZOO jest klatka z kratami. Ktoś w niej umieścił dwie pantery. I jedną półkę do leżenia. Obie pantery, ku uciesze widzów, od świtu do nocy walczą o półkę.

Są samotnikami. Nie znoszą nikogo na swoim terenie. 

Z Natury. Bo teraz znoszą. Żeby się ktoś śmiał. 

To miało być zabawne. 

Jak filmik z kotami. 

Ten, na którym odbywał się poród. 

Oczy rodzącej mówiły: spierdalaj. 

Było dużo lajków. 

Nikt nie zrozumiał. 



Noemi Susenbach

https://nemezis.me

Galeria Obrazów i Słów

67 wyświetlenia6 komentarz