Love it or hate it.

Aktualizacja: cze 26

(TEKST ZAWIERA WULGARYZMY. DUŻO ZAWIERA.)



"Ludzie to Chuje" - czytam u jednej z internetowych osobowości. Nie bedę kwestionować. W końcu to nie mój bagaż doświadczeń. No i każdy ma swój własny obraz i odniesienie do wspomnianego Chuja.


Na ten przykład, zamykałam w zeszłym roku sklep na święta. Okresowo, z odliczaniem, informacjami i całym tym social - show zgiełkiem. Niespodziewanie statystyki wejść podskoczyły, zamówienia wzrosły, konto w banku pękło. Poczułam sie lubiana, produkty pożądane. No świat piekny i ludzie życzliwi i dolce vita. Pływałam w szczęśliwości do momentu, kiedy nie zaczeły mi spływać wiadomości z kondolencjami. Że to wiadomo było od poczatku, że mi ten kramik upadnie. Ceny za duże, konkurencja liczna a i ekonomia ciężka. No i czego sie innego spodziewać. Takie życie. Ale życzą powodzenia, no i ambicji bardziej racjonalnych. No i torbę kupią, albo coś. Na dobry koniec.

Tak. Wtedy to myślałam, że ludzie to, tego. Tak. Źle zrozumieli.


Po świętach wróciłam na rynek. I tym razem nie konto w banku, a priv mi w szwach popękał. Bo to niby oszukałam, naciągnęłam na pieniądze i przeprowadziłam dezorientującą kampanię sprzedażową. Oni mi tak współczuli. A ja, świnia, przetrwałam.

Tak.

Pamiętam, że było mi nawet głupio, że z fasonem nie strzeliłam bankruta. I że rozczarowałam grupę żałobników.

Pamiętam też, że pomyślałam, że ludzie są tego. No. Chdziwni.


Rozmawiam z kumplem z soszial mediów. Facet nie głupi, z treścią pisaną wysokich lotów i aspiracjami na książkę własnego autorstwa. Mówi : "Wiesz? Mam dwa tysiace folołersów, a pod każdym opublikowanym postem najwyżej trzysta lajków. Co jest kurwa. Ja tu mówię, że publikacje mi się marzą i może, kto wie, eh - heh, trzymajcie choć jednego kciuka, a tu na priv uprzejmie informują, że Coehlo to ze mnie żaden i żebym dał se spokój, bo pióra to nie mam a wyglądu też zero. A idź w pizdu. Ludzie to Chuje.


Kiwam głową. No trudno zaprzeczyć.


W zasadzie mam kilkunastu folołersów, dla których chce mi się pisać. drugie tyle, dla których chce mi sie malować. Finito. Komunikacja nie kończy się na banalnym "dobrego dnia!" i "dobrego wieczoru!" i czujesz przez szkło telefonu, że tam, po drugiej stronie jest fajna istota z rzędu Homo Sapiens. I to wystarcza za całąresztę. Za kilkaset botów follow for follow.

(Jeśli czujesz, że naruszyłam Twoje konstytucyjne prawo do bycia e - Chujem, feel free to unfollow. No hard feelings).


Siedziałam juz na wysokim stołku i byłam też sprzątaczką. Był czas, że miałam kasy jak lodu i był taki, że trzy kartofle dziennie i pusto w portfelu. Zdarzyło się, ze nie miałam gdzie mieszkać i że mieszkałam w cudnym domu w lesie. Było tak, że choroba zabierała na drugą stroną i tak, że ozdrowieńczo cieszyłam sie życiem. Było tak, że nie byłam zdolna do malowania i pisania i tak, że odnosiłam sukcesy. Zdarzył się nóż w plecy i pomoc też czasem nadeszła. Zdarzył się ktoś, kto kamień do szyi z całusem w czółko i taki, co w ciszy trwał i trzymał za rękę.


Czy to wirtual, czy to real, nie chcę wierzyć w ludzkie Chujostwo. Ale prawda jest taka, że zdarza się.Jest obecne i niczym wirus infekuje pozytywne nastawienie i wolę do działania. Nic, tylko wytworzyć przeciwciała. Albo krótką pamięć. Ja przeciwciał nie posiadam i łatwo mnie zwalcować. Ale za to Bóg obdarzył mnie cudem niepamięci. To mój szczególny charyzmat. Więc, Chuje, zostało Wam wybaczone.


Boska Ławka Rezerwowych












56 wyświetlenia2 komentarz