Nowa normalność.

Aktualizacja: cze 26



Renata Dominek

Świat już nigdy nie będzie taki sam jak kiedyś. Nigdy. Jesteśmy świadkami historycznej chwili w dziejach - świat się już zawsze będzie dzielił na świat „przed” i na świat „po” [Koronawirusie].

Jaki był świat „przed”? Wszyscy wiemy. Mnie osobiście przypominał przejażdżkę Diabelskim Młynem. Wszyscy znają tę karuzelę z dzieciństwa, nie wszyscy znają legendę. Skąd nazwa tak popularna po dziś dzień? Ano legenda głosi, że dawno, dawno temu, niejaki młynarz Piotr podpisał cyrograf z diabłem, żeby koło młyńskie kręciło się, napędzane siłą wody. Uratowała go miłość.


Tak w wielkim skrócie.


No i się kręciło. Od serialu do serialu, od imprezy do imprezy, od piątku do piątku, od bicepsa do bicepsa, od zakupów do zakupów.

Nie mów nic, zabawa trwa, świat się kręci a my z nim - śpiewa Bolter- daaaj mi tę noc!!! - krzyczą głośniki, błyskają kolorofony.

Ja z kubkiem płynu obrzydliwie słodkiego, gazowanego i na pewno szkodliwego dla mojego zdrowia w ręku, ubrana w dwudziestą trzecią parę jeansów z mojej szafy – hit sezonu „must - have”, sześciowarstwowa-trendy tapeta na twarzy, najbliższy człowiek w innym wagoniku.


Nie porozmawiamy.


Nie jestem też pewna czy dobrze widzi moje neonowe tipsy i metkę na moim oryginalnym swetrze. Musiałabym krzyknąć, więc żeby zniwelować ten problem diabeł podłączył koło do sieci GSM.

Teraz możemy się kręcić (jeszcze szybciej).

Napić się (jeszcze mocniej).

Kupować (jeszcze więcej).

Chwalić się (jeszcze bardziej).

Pokazywać (jeszcze intymniej).


A życie…


A prawdziwe życie toczy się gdzieś za horyzontem. Gdzieś, gdzie jest chyba las, rzeki pełne ryb, łąki okraszone śpiewem skowronka. Gdzie do szczęścia wystarcza kubek wody z górskiego potoku, gitara i stare wycierusy. Ale człowiek o tym nie wie. Ja o tym nie wiem. Zapomniałam.

Zapomniałam kim jestem.

I dokąd zmierzam…


Jaki będzie świat „po”? Nie wiem.


Jaki jest świat teraz? Jaka jest nowa normalność?


***


Bardzo lubię filmy o dwóch rzeczywistościach, o dwóch równoległych światach. O tym, że jeśli czegoś nie widać to nie znaczy, że tego nie ma. Miasto Aniołów. Opętanie. Efekt Motyla. Harry Potter.


Nowa normalność kojarzy mi się ze sceną jednego z tych filmów. [Koronawirus] niczym odtwarzanie w pętli. Ktoś wcisnął przycisk [jeszcze raz] i wciąż mam przed oczami scenę, w której Harry dostaje w prezencie od największego czarodzieja wszechczasów potężny przedmiot magiczny - pelerynę niewidkę. Na liściku dołączonym do prezentu jest napisane tylko jedno zdanie: „Korzystaj mądrze”. Przy pomocy tej peleryny Potter mógł zrobić niemal wszystko. Pozostając bezkarnie niewidzialnym, mógł wymordować pół świata czarodziejów i cały niemagiczny, nieświadomy niczego świat. W naszym świecie mamy mnóstwo takich peleryn: władza, pieniądze, alkohol, kredyty, zakupy, diety, dopalacze, słodycze, botoks, telefony, implanty, moda, religijność, praca i wiele innych…

Można się nieźle schować.

Można się tak schować, że nikt nas nie znajdzie.

Nas prawdziwych.


[Koronawirus]


Klatka stop.


Jeszcze raz. Zatrzymaj się. Masz jedno życie. Korzystaj mądrze. Serio chcesz je spędzić kręcąc się w kółko na diabelskiej karuzeli?


***


W każdym z nas żyje sobie "ciało bolesne" (bardzo podoba mi się ta nazwa wymyślona przez mistrza Eckharta, bo jest niesłychanie trafna) - czyli zlepek zranień, traum, negatywnych emocji, lęków, negatywnych projekcji, kompleksów, nietrafień do celu. To się przylepia do naszego ego i zaczyna nami rządzić. Kolejny diabelski wynalazek, żeby nas trzymać na uwięzi. A my wierzymy, że tacy jesteśmy, albo, że musimy tacy być. Bo nic się nie da zrobić.


Tak wygląda życie wielu z nas. Nie chcemy, nie umiemy pożegnać się ze starym. W jakimś sensie czujemy się w tym starym bezpiecznie. Niekomfortowo, ale bezpiecznie. A z drugiej strony nie wiemy, jak założyć na siebie nowe ubranie. Bez lęku, że ono zawiedzie, poprowadzi nas na drogę naiwności, albo ponownego bólu...


Przynajmniej ja tak miałam, kiedy wysiadałam z diabelskiego koła. Opuściłam „lunapark” prawie dziesięć lat temu i nowa normalność nie ma w moim obecnym życiu nic wspólnego z pandemią.


Nowa normalność to dla mnie: modlitwa, śpiew skowronka o poranku i pohukiwanie sowy wieczorem, zapach skórki pieczonego chleba i świeżego masła, krzak bzu za kuchennym oknem, rześkie powietrze, czysta woda w jeziorze, srebrny pstrąg na mojej wędce, godna praca bez wyścigu szczurów, dobra książka, kubek świeżo zmielonej kawy w ręcznym młynku ze śmieszną szufladką, blask ognia, tupot małych nóżek na schodach sąsiada, koncert żab, zapach skoszonej trawy, agrest zjadany prosto z krzaka, kilka sukienek i jedna para jeansów, delikatnie pomalowane paznokcie, mascara do rzęs, Daisy od Marc Jacobs, sztalugi, farby, lodówka pełna kolorowych warzyw gotowych do fantazji kulinarnych, biały obrus haftowany ręką babci, pościel pachnąca polnym wiatrem, spokojny, zdrowy sen, kilku przyjaciół u boku, z którymi mogę dzielić radości i łzy, czerwone wino do niedzielnego obiadu, które jest „nieustającym dowodem na to, że Bóg nas kocha i lubi nas widzieć szczęśliwymi” (B. Franklin).


A propos Bóg…

Ciągnie mnie do stałej i nieprzerwanej komunikacji z Duchem Świętym. Ale z Duchem Świętym, a nie z głosem moich lęków, kompleksów, zranień, odgrywanych ról, histerii, chorych emocji, zniekształconych wyobrażeń, niespełnionych marzeń, wyparć rzeczywistości, uniesień duchowych graniczących z chorobą psychiczną i jakimś chorym rozedrganiem albo głosem oskarżającym, okłamującym , wywołującym wieczne poczucie winy. To nie Duch święty - ale nasze diabelskie EGO. Diabeł ma tam kolejne szerokie pole do popisu.


I się na to nabieramy. Masowo...


Walczymy z niewidzialnym i potężnym wrogiem.


Nie jest nim [Koronawirus].


Renata Dominek







35 wyświetlenia