Nowa wolność.

Aktualizacja: cze 26

„Znajdujemy się w stanie niedojrzałości, ponieważ jesteśmy tchórzliwi i leniwi, i dokładnie z tego samego powodu nie możemy z niego wyjść”

-Michael Foucault „Rządzenie sobą i innymi”



Eligiusz Buczyński

Oto wuj, mój wuj, ale chuj z tym. To nie jest istotne. Był zegarmistrzem i całe życie oprócz naprawiania zegarków, darł koty z żoną. Potem wychodził do garażu po butelczynę ze stakanem. Żona go za to boleśnie karała, bywało że po twarzy. Wtedy to na całą okolicę rozlegało się soczyste – chlast– i wuj wracał, najpierw do domu, a później znów wymykał się do garażu. Chyba niepomny chlaśnięcia. Albo może przezwyciężał swój lęk i tchórzostwo? Nie wiadomo.


Wiadomo natomiast, że jak zaczęła się ta pandemia, i koronawirus przyłapał już kilkoro w naszym kraju, i ministry zaczęły wprowadzać obostrzenia, wuj mógł wyjść tylko do furtki, co mu dawało jakieś trzy i pół, może cztery, kroki od ganku. Cztery kroki w tę i cztery we w tę, cały rozruch. I wuj tak chodził, nakręcony przez Irenę, jak niegdyś te zegarki, co sam nakręcał.


Podszedłem do furtki przywitać się - widać było strach wuja. Nie wiem czy większy przed koroną, czy przed opuszczeniem spacerniaka i wyjścia na skażoną zonę. Oczywiście o gorzale wuj musiał zapomnieć, jak i o reszcie pasji. Zresztą, chyba poza gorzałą, nie było reszty. To hobby to oderwanie od rzeczywistości, choć w rzeczywistości chciał się uwolnić od żony. Zastępowało mu wszystkie inne predylekcje, które mógłby mieć. Bo wuj był zdolnym człowiekiem i umiał grać. Jednak żona nie umiała słuchać, i instrumenty wraz z muzyką zawisły na ścianie z makatką, lub inaczej – poszły się jebać. Żona wolała krzyżówki, kłótnie oraz wiersze. Płodziła rymowanki jak króliki. Co wpadnę zapytać jak leci – czeredka nowych rymowanek do wysłuchania, miot za miotem, zeszyt za zeszytem. Ani dla mnie, ani dla wuja, nie było litości.


Pytanie, co to ma do rzeczy?


Pozwólcie, że wytłumaczę. Trudno wytrzymać i łzy nie uronić, widząc faceta w wieku statystycznego dziadka, robiącego cztery kroki do bramki i z powrotem. Nie mającego w oczach nic poza podwójnym lękiem.


Nowa wolność to odwaga, to nadzieja, to miłość. Czas się przyjrzeć, czy od lat nie toczysz wojny o wyjście do furtki i tracisz energii na ...ycie, zwane życiem, tylko zabrakło w nim głównej litery - żet.


Potrzeba mądrych lektur, albo lektur zabawnych. Byle nie pustych zdań, umizgów i frazesów.


Kilka dni temu zmarł Jerzy Pilch, człowiek literatury, który nie tylko pisał, ale i wybitnie czytał. Był niezwykłym czytelnikiem, przenoszącym nas na grunt mocnych acz mało znane osobowości literackiego świata. Uczył się czytać na nowo klasyków, jego ulubioną powieścią była Czarodziejska Góra. Ja nie wracam do swoich ulubionych: Millera, Tołstoja, ani do Kawafisa. Zostało kilka odłożonych lektur. I świadomość, że odkąd mój czas jest reglamentowany, a życie wydzielane po kawałeczku, nie chciałbym go tracić na bzdury.


Lepiej karmić ducha.


Las. Spacer wśród ptaków. Bieganie. Zanurzanie się w słońcu i własnych myślach. Robienie porządków wewnątrz. Rzucanie palenia - od tego zacząłem. Reszta rozprzestrzenia się koncentrycznie jak kręgi na wodzie.


Pisanie. Zostało sporo do napisania. A że niektóre próby będą nieudane? To też wolność. Nowa wolność nie będzie wolna od błędów. Chcę jednak, aby było w niej jak najmniej tchórzostwa i lenistwa.


Amen.


Eligiusz Buczyński

122 wyświetlenia