Nowa wolność.

Aktualizacja: cze 26

„Często zadaję sobie pytanie, co to znaczy być wolnym. Czy nawet jeśli uda nam się wydostać z jednej klatki, okazuje się że znaleźliśmy się w innej, większej?”

Haruki Murakami


„Cudze oczy to nasze więzienie, cudze myśli to nasze klatki”

Virginia Woolf




Renata Dominek

Z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy zbieraliśmy się w kilka osób na paczkę „fajek”, szukaliśmy tego, który wygląda najstarzej i wysyłaliśmy go do sklepu. Jaraliśmy w ukryciu, zaciągając się profesjonalnie. Prześcigaliśmy się w pomysłach co takiego będziemy robić „na wolności”, a przed powrotem do domów piliśmy oranżadę z woreczków lub wodę z kałuży ( w zależności od zasobności portfela).


Kluczem do wolności była liczba.


Liczba 18.


Wolność : dowód osobisty, prawo jazdy, matura, jawne palenie, praca, hajs, motor, wyjazdy dokąd się tylko zamarzy, picie drinków z palemką w dyskotece przy plaży, ciuchy z Pewexu. Niektórzy poszli w wyobraźni śladami Guns N’Roses w sex, drugs & rock’n’roll.


Uzależniłam się od papierosów szybciej niż Wałęsa powiedział „okrągły stół”, a Polskę oplakatowano hasłem „nie ma wolności bez solidarności”. Acha… pomyślałam wówczas i tę chwilę również wspominam z rozrzewnieniem… To o to chodzi… Żyjemy w zniewolonym kraju…


Odkrycia faktu, że ja również jestem zniewolona - nie wspominam już z rozrzewnieniem. Pamiętam, że ogarnęła mnie prawdziwa, egzystencjalna wściekłość. Egzystencjalna czyli taka połączona z ryczeniem w poduszkę przez kilka dni. Polska już dawno zmieniła ustrój polityczny, a ja nadal byłam zniewolona. I w dodatku uzależniona od tych przeklętych „fajek”, które pochłaniały mnóstwo pieniędzy (co tam pieniądze, na raka i tak lekarstwa nie kupisz…). I od kawy ( a to źle, bo serce…), i od szklanki krowiego mleka przed snem ( a to niezdrowo, ponoć tylko roślinne się powinno…), i od czytania książek ( a to jeszcze gorzej, odcinasz się dziecko od realizmu, żyjesz w tych swoich bajkach), i od pościeli pachnącej wiatrem ( ryzyko tak suszyć- pylenie, alergie) i od patrzenia nocą w gwiazdy ( a idźże już spać, niewyspana rano będziesz), i od mówienia prawdy prosto w oczy idiotce, która była moją szefową ( zobaczysz, dostaniesz „dycyplinarkę”, wylecisz na zbity pysk)…. DOŚĆ !!! Wrzasnęłam pewnego dnia i kupiłam psa. To jest moje życie, mój wybór i moje prawo do wolności. I ten pies, można rzec, uratował mi życie. Ten pies niczym świstoklik - Harrego Potter’a, przeniósł mnie nagle z dyskoteki do lasu.


Klik. Z galerii handlowej na łąkę.


Klik. Z fashion week w Paryżu do ciuchlandu na ulicę Dąbrowskiego.


Klik. Z pięciogwiazdkowego hotelu welness&spa do namiotu nad jeziorem.


Klik. Klik. Klik. Nowa wolność. Nowe oczy. Nowe uszy. Nowe dłonie. Nowe ciało. Nowy umysł. Nowa ja.


Padam na kolana wśród chabrów i maków, łapię Boga za kołnierz i opróżniam swoje serce. Do dna. A On nachyliwszy się zaczyna pisać palcem po ziemi „Relicti sunt duo: misera et misericordia” (Augustyn).


Człowieka można zniewolić na wiele sposobów.


Jesteśmy zniewoleni.


Wszyscy. Bez względu na płeć, pochodzenie, rasę, kraj, ustrój polityczno-gospodarczy, miejsce urodzenia, miejsce zamieszkania, stan majątkowy, status społeczny, zagrażające ludzkości wojny atomowe, uderzenie asteroidy Bennu, inwazję obcych, globalne ocieplenie czy aktualnie śmiercionośny wirus SARS-CoV-2.


Ta myśl rozbłysła w mojej głowie jak gwiazda Betlejemska nad lichą stajenką człowieczego żywota.


Ludzie są zniewoleni. Zniewoleni słowami. Co powie szef. Co powie, żona, kiedy się dowie. Co powie sąsiad, kiedy zobaczy. Zniewoleni opinią, co mnie pomyślą. Jak wypadnę? Jak wyglądam? Moje koleżanka wyszczuplała o pięć kilogramów, a ja przytyłam dwa. Dramat. Zauważą i będą komentować przez miesiąc, może dłużej. Mój kolega i ja znamy hiszpański, przyjechała delegacja Hiszpanów do firmy, a ja nie umiałam nic powiedzieć. Jeny. Pomyśli, że jestem tępa cipa.


Ludzie są zniewoleni mediami społecznościowymi. Jakże często prowadzimy niby dialog z człowiekiem, a rozmawiamy gazetą, którą on czyta, programem telewizyjnym, który on ogląda, profilami instagrama, facebooka czy tweetera, którego jest obserwatorem.


Ludzie są zniewoleni emocjami. Po pewnym czasie zaczęłam zauważać, że wcale nie rozmawiam z człowiekiem tylko z jego bolącym zębem, z jego depresją, ze strachem o karierę zawodową, z euforią wywołaną zakupem nowego modelu BMW. Czasem warto zapytać swojego rozmówcę : Czy ja rozmawiam z tobą? Z twoim prawdziwym ja? Czy z twoimi wyuczonymi tekstami? Poświęcasz mi swój czasz ponieważ pragniesz ze mną być, rozmawiać, czy czegoś ode mnie potrzebujesz?


Mam dla Ciebie trzy dobre wiadomości.


Pierwsza jest taka, że prawdziwa wolność istnieje.


Druga- prawdziwa wolność jest tam, gdzie jest nasze prawdziwe ja.


I trzecia- nikt nie może zmusić człowieka do oddania wolności.


Można nas zmusić do słów, do zachowań, a nawet- do uczuć. Torturami, przemocą fizyczną, psychiczną, przekupstwem, nie odzywaniem się, przerwaniem rozmowy, płaczem, popisywaniem się , szpanem, szantażem, obsypywaniem prezentami. Można nas także nastraszyć, zachwycić, oburzyć, oczarować ale wolności nikt nam nie wydrze. Wolność można jedynie złożyć samemu w darze.


Przypomina mi się taka stara anegdota, kwintesencja wolności zawarta w jednym zdaniu. Lubię do niej wracać:

Do pokoju, w którym przy biurku siedzi nastoletni syn, wpada w szale ojciec i wrzeszczy : Co to ma znaczyć???!!! Za kogo ty się uważasz?!!!! To my się matką zaharowujemy dla ciebie na śmierć! Żebyś miał wszystkiego pod dostatkiem, a ty nam się tak odpłacasz???!!! Syn patrzy, nie wie o co chodzi, oczami przewraca. Ojciec nigdy wcześniej nie zapyta, nie pocieszy, nie wesprze, nie zaoferuje pomocy tylko od razu wścieka się, krytykuje, awanturuje – I wstań kiedy do ciebie mówię kretynie!!!!- krzyczy zbliżając swoją czerwoną, napuchniętą od złości twarz do twarzy dzieciaka. Syn wstaje posłusznie i mówi tak : Wstałem, ale w myślach – siedzę.


Wolność- towar deficytowy w dzisiejszych czasach. Uwikłani w układy, oplątani strachem, skamlący o miłość, o pieniądze, o pracę, o litość, o szacunek, o bycie zauważonym wcale nie chcemy być wolni. Skamlenie jest łatwiejsze niż opuszczenie strefy komfortu i wyruszenie ku wolności.


Kluczem do wolności nie jest liczba 18.


Kluczem do wolności są cyfry 2 Kor 5: oraz liczba 17.


Nowa wolność. Szukajcie, a znajdziecie.


Renata Dominek


110 wyświetlenia2 komentarz