Precjozum


Ruskie złoto miało niegdyś opinię szczerego dobrodziejstwa. O namiętnym kolorze słowiańskiej krwi, bogatej w swojej czerwieni. Sztuka ruskiego złota zdawała się obiecywać: czem chata bogata. 

Matka przywiozła pierścionek. Oszukawszy wykrywacz metalu, przemyciła go w tubce ze zrolowanego aluminium. Gdy już była w domu, zwołała rodzinę oraz znajomych i w niezwykle satysfakcjonującej ją konspiracji, wydłubała trofeum z pasty do zębów.  


Zapadła cisza. Bo złoto złotem, ale co tam tak miga?


- Brylanty. Pięć sztuk. Ha.


Jak się zaczęli szamotać! Pokaż, pokaż! Szybę przetnie? Patrz, tnie! I to nie jeden, pięć jak w mordę, pięć diamentów! Zaraz wódka na stół, "królową" ją nazwali.


Mijały lata. Pierścionek w szafce leżał, mój status był ukryty. Nikt nie pomyślał, żem z królewskiego rodu. Zwłaszcza, gdy kombinuję na bilet tramwajowy.


I teraz uwaga. Mamy rok 2020. Epidemia zarazy, ekonomiczna zapaść. Mam dość. Ogłaszam koniec. Koniec wertowania kieszeni płaszczy. Jestem przecież bogata. Mam rodzinne diamenty. 


Głupi świat nieświadom, co go czeka. A ja wiem. Jutro pójdę i sprzedam drogocenny pierścionek. We śnie piję szampana. We śnie liczę pieniądze. Nie wiem, ile. Wiem tylko, co powiedział nazajutrz jubiler, któremu przecież nie uwierzyłam, dlatego poszłam do siedemnastu innych, by usłyszeć to samo:


- Kamienie zanieczyszczone, robota toporna. Proponuję na złom.



Noemi Susenbach




nemezis.me

Pokój nocny

Galeria Obrazów i słów

36 wyświetlenia2 komentarz