Przystań

mieszkam przy stadionie

na który za dzieciaka przyjeżdżałem z małego miasteczka

żeby wziąć udział w zawodach

i było to sprawą prestiżową bez względu na wynik biegów

skoków

zwłaszcza najwyżej punktowanego skoku wzwyż

i tego w dal

jak widać

za daleko nie odskoczyłem

od starej piaskownicy morderczej zabawy

nie miałem trenera

tylko pana od wuefu

i pana rodzica w domu niewoli

poddającego

systematycznym karom swojego

zawodnika

jak widać

nie odskoczyłem zbyt daleko

teraz tu jestem po to

żeby ze spokojem przyglądać się

tamtym widmowym chwilom

oddzielony zielonymi wyspami

na których sadzałem palmy

palmy pamięci

palmy zwycięstwa

czasem odbijała

palma

i szedłem dalej

spójrz moja łódź już przycumowała

znów czeka

czekamy na sprzyjający wiatr

i dryf

poezji się już nie tworzy

wierszom zwyczajnie się nie przeszkadza

są jakie są

przypływają

żeby je poskromić

więc, wracając

jestem już na nowej

całkiem innej wyspie

która mnie żywi

i dała mi miłość

której pozwoliłem się oswoić

jak wiersz

leżymy obok siebie

w godzinie przedsnu

czytamy

abażurowe światło lampy

służy tylko

miarowemu przerzucaniu

następnych

stron




Eli Buczyński


47 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Przystań