Z plasteliny

Aktualizacja: mar 20


Uważamy się za realistów. Mądrych, skoncentrowanych, twardo stąpających po ziemi. Myślimy, że silni jesteśmy. I niezwyciężeni. Ale na widok serca ludzkiego większość z nas zemdleje.


Oglądałam relację z operacji przeszczepu. Wiesz, że Serce może bić po wyjęciu z ciała? To było fascynujące patrzeć tak na ten kurczący się i rozprężający organ. Patrząc na Serce zastanawiałam się coż to za realizm uprawiamy w naszych głowach... Realizm, który boi się rzeczywistości... Mamy narządy. Jakie to obrzydliwe.


Kiedyś wolałam myśleć, że jestem z plasteliny. Że nie mam w sobie tych wszystkich obrzydliwych organów. Nie mam jelit zaskakującej długości, wątroby, trzustki i tak dalej. Przerażało mnie bicie własnego Serca.


Kiedyś wolałam myśleć, że jestem z plasteliny. Że nigdy nie umrę. Wyobrażałam sobie, że jestem jednolitą masą. I jeśli coś odpadnie to można będzie dokleić.


Z myślą o wnętrznościach oswoiłam się pracując w szpitalu i w domach opieki. Nie żebym musiała wnętrzności oglądać, ale pojawiały się tak często w rozmowach, że nie mogłam już uciekać od tego tematu. I to była prawda, która mogła mnie tylko uwolnić.




Bożena Suchanek


75 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Alchemia

Trucizna

Litania