pracownia dudo

 
mniej znaczy więcej

Pracownia dudo to od podstaw projekt rodzinny. Dorota i Monika - matka i córka - stworzyły markę odzieżową, kierując się zamiłowaniem do prostoty i minimalizmu. Z miłości do lnu, jak również z inspiracji zaczerpniętych z kulturowej, szlachetnej mody japońskiej, udało im się wykreować nie tylko popularną, autorską linię odzieżową. Kobiety otoczyły markę sensualnością, harmonią i delikatnością sprawiając, że ubrania nie są jedynie okryciem wierzchnim - są kontemplacją kobiecego piękna, medytacją codziennego pośpiechu i jakościowym uzupełnieniem stylu świadomych swoich wyborów odbiorców.

Dorota Durmała, CEO pracowni dudo, o racjonalnym tworzeniu współczesnej eko-marki, kobiecości i nie tylko, w ekskluzywnym wywiadzie dla Fourth Son Project.

FS: Chciałabym zapytać o Ciebie, Dorotko. Kim jest kobieta, która stoi za marką dudo?

DD: Marysiu, to chyba najtrudniejsze pytanie jakie mogłaś mi zadać na początek :)
Jestem kobietą, bardzo dorosłą, z wieloma życiowymi doświadczeniami.
Marzycielką, inicjatorką, pragmatyczką mocno stąpającą po ziemi.

Uśmiecham się do nieznajomych, puszczam oko do kierowcy, który stoi obok na czerwonym świetle, lubię się przyglądać ludziom.

Kręci mnie prostota, która jest widoczna w jakości- mam na myśli rzeczy, którymi się otaczam. Drobne przedmioty codziennego użytku, ubrania, smaczne jedzenie i oczywiście espresso, od którego zaczynam dzień.

Dozuję sobie przedmioty, którymi się otaczam, to jest dla mnie forma luksusu, nie lubię nadmiaru czy blichtru.

Prostota to dla mnie coś w rodzaju kultury codzienności.

pracownia dudo fourth son project.JPG

FS: Poniższe pytania mam nadzieję zaspokoją ciekawość tych, którzy marzą o rozwinięciu autorskiej marki odzieżowej ale nie wiedzą, za które sznurki chwycić i skąd czerpać inspirację. Opowiedz nam, skąd wziął się pomysł na zawiązanie spółki rodzinnej zorientowanej na produkcję odzieży? Co zyskałyście a co straciłyście w początkowym procesie tworzenia marki?

DD:  Pomysł na pracownie jest wynikiem moich poszukiwań pomysłu na samą siebie. Myślę, że wielu ludzi tak ma i nie ma w tym nic odkrywczego czy super wyjątkowego.

Długo się zastanawiałam nad tym co mogłabym, co chciałabym robić w życiu. Decyzja nie była ani łatwa, ani szybka. Kiedy ma się za sobą prawie ćwierć wieku lat pracy w korporacji i 50 lat na karku to człowiek się zastanawia, czy aby na pewno chce wywrócić swoje życie do góry nogami :)

Umysł chce wszystko przeliczyć, przeanalizować, powiedziałabym, że trochę nas stopuje, chroni przed życiowym szaleństwem, a serce podpowiada idź i rób.

Podglądałam co ludzie fajnego robią, pytałam samą siebie z czym jest mi po drodze i co lubię na co dzień.

Pomysł na markę zorientowaną na odzież wzięła się z potrzeby oraz naszego zamiłowania do prostoty.

Obie z Moniką uwielbiamy klasyczne, proste kroje, dobre gatunkowo tkaniny. Zawsze myślałyśmy o tym, że mając kilka fajnych ubrań w szafie, jesteśmy w stanie zbudować odpowiednią bazę, którą można wzbogacać o dobre dodatki, że nie ma potrzeby posiadania niezliczonej liczby ubrań.

W brew pozorom prostota jest szalenie trudna, ale daje nam ogromne możliwości budowania codziennego wizerunku.

Świat zalany jest ubraniami, mimo tego nie tak łatwo jest znaleźć na rynku ubrania, które będą miały pewne składowe czyli : klasyczny krój, dobrą taninę , staranne wykonanie i uczciwą cenę.

Nie wiem czy coś straciłyśmy zakładając pracownię. Chyba nie.

Na pewno dużo się nauczyłyśmy. Prowadzenie nawet tak kameralnej pracowni jak nasza wymaga ogromnej ilości pracy oraz zaangażowania każdego dnia. Nie jest to tak zwana bułka z masłem i w żaden sposób nie możemy tego porównać do pracy na etacie.

Ta praca to ciągły, nieustający proces twórczy, któremu towarzyszą emocje, ekscytacja, radość i łzy wzruszenia, kiedy czytamy listy od naszych klientek. Ale też złość, frustracja a bywa, że i niemoc.

No i poznałyśmy się też obie z innej strony.

Do tej pory byłyśmy w relacji typowo rodzinnej- matki i córki- a teraz jesteśmy partnerkami, współtworzymy naszą pracownię i miałyśmy okazję poznać się od innej strony. Dajemy radę, wspieramy się, motywujemy wzajemnie albo stawiamy do pionu, uzupełniamy się, każda z nas ma wydzielone obszary działania.

 

 

FS: Lniany świat to baza Waszej filozofii, w myśl której tworzycie wygodne i estetyczne urban slow fashion, W świecie zalanym tanimi produktami Made in China, zdecydowane postawienie na jakość to wręcz bunt w opozycji do współczesnej, konsumpcyjnej ekonomii szybkiego, pozbawionego głębszych aspektów przerobu! Czy wg. Ciebie istnieje coś takiego jak Etyka Odzieżowa? Czy rynek bezboleśnie przyjmuje małych przedsiębiorców z Waszej branży? I - ostatecznie - czy współczesny "fast" konsument jest wg. Waszej oceny przygotowany na slow fashion i wyższe ceny?

DD:  Nie powiedziałabym, że slow fashion w naszym wydaniu jest formą buntu, jednak każdy z nas sam decyduje o tym co nosi i gdzie zostawia swoje pieniądze, mamy do tego prawo.

Raczej jest to z naszej strony próba pokazania samym sobie oraz naszym klientkom, że można spojrzeć na swoją szafę czy na zakupy w ogóle, w nieco inny, łagodniejszy sposób.

Myślę, że przyjrzenie się temu jak żyjemy na co dzień, co kupujemy i co nosimy jest formą zaopiekowania się samej sobą.

 

Co do etyki odzieżowej to odpowiem trochę przekornie.

Jeżeli idziesz do najpopularniejszej sieciówki- sama sobie wybierz jaka to będzie- widzisz sukienkę przecenioną na przykład o siedemdziesiąt procent i kupujesz ją za kilka złotych to zadaj sobie pytanie, ile tak naprawdę jest ona warta? Jaka jest jakość tego materiału, jakie są koszty uszycia i ile pieniędzy dostały kobiety, które ją uszyły. Pomyśl, jakie marże nakładają producenci, skoro są w stanie udzielić tak dużych rabatów i wreszcie, jak długo będziesz mogła/chciała ją nosić, bo może się okazać, że po kilku praniach sukienka nie będzie się nadawała do niczego.

Obawiam się, że statystyczny klient rzadko się nad tym niestety zastanawia.

Ale, żeby nie było tak strasznie, to jest światełko w tunelu. W przeciwnym razie firmy takie jak nasza nie miałyby racji bytu.

Jesteśmy coraz bardziej świadomym społeczeństwem, czytamy metki, sprawdzamy składy. Szukamy niszowych produktów, które oprócz dobrego designu i fantastycznej jakości niosą w sobie jeszcze czynnik ludzki, który- jak się okazuje- jest niezwykle istotny.

Nie jesteśmy w stanie konkurować cenowo z dużymi sieciami odzieżowymi, chociażby z tego powodu, że kupujemy len w dużo wyższych cenach niż one.

Myślę sobie, że nawet nie chcemy z nimi konkurować. Mamy do zaoferowania jakość oraz kontakt z naszymi klientkami, potrafimy doradzić i spersonalizować sukienkę, jeżeli jest taka potrzeba. To są rzeczy, których szuka nasz klient. To jest klient, który ma świadomość, że uszycie sukienki trwa kilka godzin, że każdą z nich trzeba wykroić ręcznie i jest w stanie na nią poczekać. W końcu to będzie sukienka uszyta specjalnie dla niej. Jesteśmy w kontakcie, rozmawiamy, mailujemy to jest wartość dodana, której nie oferują duzi producenci.

Wiesz, to jest analogiczna sytuacja kiedy idziesz do stolarza i prosisz o zrobienie stołu.

Masz świadomość, że nie będzie gotowy na jutro i czekasz cierpliwie bo wiesz, że to będzie najlepszy stół i każdego dnia dotykanie go będzie sprawiało Ci przyjemność.

Dokładnie tak samo jest z sukienką z lnu, zakładasz ją i za każdym razem z przyjemnością, gładzisz swój brzuch i udo czując jego strukturę.

Zawsze będą klienci, którzy chcą dostać zamówiony produkt w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, ale naszym najlepszym klientem jest człowiek, który nie robi zakupów pod wpływem impulsu. Robi je świadomie. I takich właśnie ludzi moim zdaniem przybywa.

FS: Len to materiał używany do tworzenia linii odzieżowych w dudo. Wiem, że kultura japońska miała wpływ na ostateczny kształt i wygląd Waszych wyrobów. Powiedz, dlaczego Japonia i dlaczego właśnie len zamiast jedwabiu czy bawełny?

DD: Len powrócił do łask i dla nas był to wybór oczywisty z wielu powodów.

Wiedziałaś o tym, że len jest jedną z najbardziej ekologicznych roślin jaką uprawia człowiek ?

Wyobraź sobie, że ta roślina jest tak silna i wytrzymała na warunki atmosferyczne, że nie potrzebuje dodatkowego nawadniania ani pestycydów, żeby urosła wysoka i kwitła jak szalona :)

Mało tego, człowiek potrafi ją wykorzystać do ostatniego źdźbła. Fantastyczne ziarenka- czyli nasz polski super food, płótno lniane, pasza dla zwierząt i wiele, wiele innych.

Len jako tkanina nie podrażnia skóry i jest zalecana dla osób, zarówno dzieci jak i dorosłych, na przykład z atopowym zapaleniem skóry.

Uważam, ze w obecnych czasach mamy tak duże możliwości, że każdy z nas ma obowiązek dbania o siebie i planetę, na której żyjemy. Stąd len.

W moim odczuciu len jest tkaniną, która poprawia jakość naszego życia, podnosi standardy.

Miałyśmy pewnego rodzaju dylemat. Obie z Moniką lubimy życie w mieście. Lubimy korzystać z możliwości jakie ono daje. A len wydaje się być nieco rustykalny i być może nie pasujący do niego. Często trafiałyśmy na takie opinie. Chciałyśmy go pokazać od nieco innej strony.

Stąd pomysł na miejski styl. Stąd inspiracja współczesną Japonią.

Japonki sprawiają wrażenie bardzo świadomych, dbających o siebie kobiet.

Noszą proste w kroju, świetne jakościowo ubrania, a do tego w swojej charakterystycznej powściągliwości są pewne siebie i eleganckie, bez potrzeby nadmiernego eksponowania swojego ciała. Myślę, że w tym tkwi siła kobiecości.

pracownia dudo fourth son project.JPG
dudo pracownia fourth son project.JPG

FS: Wokół wyrobów marki niewątpliwie odczuwa się mnóstwo pozytywnej energii! Ta energia oczywiście płynie od Was - wypowiedzi, zdjęcia, elegancja, ponadczasowość i pro naturalność w każdym centymetrze. Pracownia dudo to nie tylko len i nitka, to niepowtarzalny klimat. Czy zakładając Pracownię świadomie ułożyłyście koncept brandingu, czy był to raczej proces, podczas którego marka ubrała się również w swego rodzaju filozofię?

DD: Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ jedynym naszym założeniem od samego początku było to, że szyjemy tylko to, co same chcemy nosić. Same jesteśmy modelkami i pokazujemy po prostu to, jakie jesteśmy. Nie ma tutaj niczego sztucznie wykreowanego. Jeżeli wzbudzamy w Tobie i w naszych klientkach pozytywne emocje, to ogromnie się cieszymy. Jest to dla nas dodatkowy bodziec do dalszej pracy. Zakładałyśmy, że będą to ubrania w miejskim stylu dla kobiet w różnym wieku. Powiedzmy, że dla matki i dorosłej córki :)

Cała nasza filozofia to bycie sobą. Wiem, nie bardzo to wyszukane, ale jednak :)

Oczywiście cały czas się rozwijamy jako marka. My jako kobiety zmieniamy się i być może ta zmiana jest też widoczna dla naszych odbiorców.

pracownia dudo fourth son project.jpeg

FS: Obserwując Wasze działania nie sposób nie zauważyć jak wiele pracy wkładacie w budowanie wizerunku w sieci. Czy dudo to zajęcie na tak zwany cały etat? Czy czas i praca, którą wkładacie w markę są wymierne do uzyskiwanych rezultatów?

DD: Nasza pracownia to dwuosobowa załoga plus pomoc w osobie pani krawcowej.

Wiec tak, to jest praca na całe dwa etaty i ogrom włożonej pracy, której nie widać gołym okiem. Czy muszę dodawać, że mamy nienormowany czas pracy ? Chyba nie, co oznacza, że pracujemy nieustannie, nawet jak nam się wydaje, że nie jesteśmy w pracy to głowa krąży wokół niej.

Jeżeli chciałabyś potraktować prowadzenie takiego biznesu metodą zero jedynkową to ilość włożonej pracy w stosunku do rezultatów jest absolutnie niewymierna.

Cały czas się uczymy, coraz więcej też widzimy różnych zależności. Lubimy to co robimy i wiemy, że rynek się zmienia. Co za tym idzie, mamy coraz więcej cudownych klientek, które doskonale wiedzą czego potrzebują i jakie sukienki chcą nosić przez co najmniej kilka kolejnych sezonów.

FS: Jak w kilku zdaniach zamknęłabyś ideę projektu, przesłania, dążenia i cele?

DD: Dosłownie rzecz ujmując: mniej znaczy więcej. Prostota jest przepiękna ale jest bardzo trudna, wymagająca, potrzebuje skupienia i uwagi.

Kobieta, która dobrze wygląda, dobrze się też czuje, emanuje z niej pewna energia, a ta udziela się innym.

Uszczęśliwianie kobiet naszymi sukienkami to jest to! To jest fantastyczne uczucie.

Do tego dążymy.

dudo pracownia fourth son project.JPG

FS: Na co musi się przygotować osoba, która chce rozpocząć projekt o podobnym profilu i czy są jakieś wskazówki lub rady, którymi mogłabyś się podzielić?

DD: Powiem tylko tyle: systematyczna praca i wytrwałość, ponieważ po drodze niejednokrotnie pojawiają się chwile zwątpienia. Wszyscy przez to przechodzą.

Działaj.

Nie ma złotej rady ani złotego środka, każdy z nas jest inny i będzie się spotykał z innymi przeciwnościami.

Nakłady finansowe są zawsze większe niż początkowo zakładamy, trzeba to wziąć pod uwagę szczególnie wtedy, kiedy korzysta się z własnych środków.

Rzeczywistość pokazuje, że zdobycie dofinansowania z zewnątrz wcale nie jest takie proste. Przynajmniej nam się to nie udało.

FS: Czy możesz podzielić się z nami Twoim prywatnym przepisem na idealny slow dzień?

DD: Nie mam takiego przepisu, myślę, że najważniejszą rzeczą jest spróbować znaleźć balans pomiędzy praca zawodową a życiem prywatnym.

Trochę czasu dla siebie, dobra kawa, proste jedzenie i trochę ruchu.

Powiedziałabym, że są to są slow momenty. Brak pośpiechu i spokój to jest coś, co ma się w sobie. Można się tego nauczyć.

Cisza jest dla mnie luksusem a uważność to coś, czego się nieustannie uczę.

 

Zimorodek

"Dzień dobry Pani Doroto (pozwalam sobie na taką formę bo traktuję Panią jak znajomą. Mam nadzieję, że nie przesadzam). Przesyłka doszła rzutem na taśmę, odebrałam wrzuciłam do auta i dopiero dziś otworzyłam. I...Oniemiałam.

Ogromne gratulacje - to co robicie to na prawdę jakość najwyższej klasy. Czułam się jak mała dziewczynka wyjmująca skarby z pudełka. I to na prawdę są skarby. Jeszcze raz GRATULACJE i nie zmieniajcie się."

Źródło: opinia klientki, web

Dudo Pracownia

 

Instagram

Facebook

pracownia dudo fourth son project_edited.png
pracownia dudo fourth son project.jpg