RADEK
staryńszczak

Maria uparła się i jak widać postawiła na swoim. Stwierdziła, że historia, która mi się przytrafiła jest warta podzielenia się. Więc postaram się wam ją w miarę sensownie i klarownie przedstawić mimo, że pisanie nigdy nie było moim konikiem.

Niektórzy z was wiedzą - większość pewnie nie - ale moją pasją i natrętnym marzeniem jest śpiewanie, tworzenie muzyki oraz, by ktoś to zauważył i czasem przesłuchał. I wiecie co? - ktoś wreszcie usłyszał i to nie byle kto!

 

Wszystko zaczęło się niewinnie i standardowo, od przeglądania Facebooka. W oko - na jednej z grup dla niedoszłych muzyków = wpadł mi pewien post. Tekst był krótki i konkretny - SZUKAMY WOKALISTÓW I TEKŚCIARZY. Kurde, to przecież cały ja! Niewiele myśląc wysłałem maila na podany adres dosłownie stwierdzając, że już nie muszą szukać dalej, bo oto jestem. Dodałem link do dwóch moich piosenek. Oczywiście - jak to ze mną bywa- nie przyszło mi do głowy przeczytać adres mailowy. Bo po co. Teraz wystarczy kopiuj - wklej, więc nawet nie skumałem z kim mam do czynienia. Pewny, że to kolejny mail, który trafi w nicość, zapomniałem o temacie i żyłem dalej nie wiedząc, co los sobie zaplanował i kto po drugiej stronie odczyta mój bezczelny mail.

 

Minęły 2 może 3 miesiące i otrzymałem maila zwrotnego - podoba nam się jak śpiewasz i chcemy umówić się na telefon by omówić szczegóły. Dalej Radosław w nieświadomce umawia się na rozmowę. Następnego dnia dzwoni do mnie Wojtek mówiąc, że robi nowy projekt muzyczny i szuka młodych nieznanych wokalistów, by stworzyć coś fajnego. Brzmi spoko. Nawet zbyt spoko. Oczywiście zgadzam się, dogadujemy szczegóły spotkania na żywo u niego w studio. Luzik. Ale czekaj, czy on powiedział to nazwisko, które mi się wydaje, że powiedział???

Przedstawił się Jabłoński...

Eee, pewnie popularne nazwisko, bez przesady, takie telefony się nie zdarzają. Nie mi!!!

A może?

Przyjeżdżam pod podany adres już trochę mniej bezczelny, i kurde - to on, Wojtek Jabłoński! Ten Wojtek, gitarzysta Kultu, cholera!!! Jeden z lepszych muzyków w kraju wita się ze mną i zaprasza do swojego studia, bo chce robić ze mną muzykę. Bo podoba mu się jak śpiewam. I ja - nieznany Radek - właśnie siedzę w Kultowym studio, gdzie nagrywane były wszystkie Kultowe płyty i rozmawiam sobie o tym jak będzie wyglądał mój singiel!?

To się nie dzieje!!!

 

Ale dobra. 

 

Po pierwszym szoku okazało się, że Wojtek to naprawdę spoko facet. Rozmawiało się nam bardzo fajnie i od razu wiedziałem. że mam do czynienia z profesjonalnym muzykiem. I że to co stworzymy w tym studio będzie zajebiste. I tak było. Stworzyłem swój pierwszy singiel pod okiem Wojtka Jabłońskiego w Kulowym studio. Poznałem mega fajnych ludzi i jeszcze nagraliśmy teledysk.

Kurde, czujecie to!? 

Serio - przygoda życia i mam nadzieje, że to będzie początek czegoś fajnego.

Oczywiście nie byłem jedynym wokalistą w projekcie. Ale było nas raptem dziesięć osób z całej Polski! Dziesięciu nikomu nie znanych szczęściarzy. Każdy nagrał singiel, każdy nagrał teledysk, i to wszystko dzięki temu, że Wojtkowi się chciało. Nic więcej.

 

Więcej o projekcie iWojtek znajdziecie na Facebooku albo YouTube. Polecam. bo single wyszły zajebiście.

 

Ja wam podsyłam link do mojej piosenki. Mam nadzieje, że też wam się spodoba.

 

I taka to historia chłopaka, który nudził się na Facebooku.