Kinga Dragan, CEO Rzecz Gustu

TWORZĘ CO MI W DUSZY GRA 

Kinga mieszka i pracuje w podtoruńskiej wsi. W 2019 roku porzuciła pracę w korporacji, żeby całkowicie móc poświęcić się swoim pasjom. Jest szczęśliwą żoną, matką dwóch dorosłych córek i właścicielką pary udomowionych kotów "znajd". Twórczą inicjatywę wyniosła z domu rodzinnego, a jej ślady początkowo odciskała na autorskim blogu rzeczgustu.blogspot.com.

 

Twórca szeroko pojętej sztuki ludowej. Rzemieślniczka, projektantka, krawcowa, dekupażystka, ceramiczka i rzeźbiarka. Pasjonatka sztuk kulinarnych, ogrodnictwa, miłej dla ucha muzyki, dobrych lektur i fotografii. Pomysłodawca i wytwórca autorskiej ceramiki ozdobnej i użytkowej. Propagatorka kreatywizmu stosowanego. Blogerka i poetka. Freelancerka i CEO marki Rzecz Gustu. Ze swojej niewielkiej pracowni, w wywiadzie dla Fourth Son.

FS : Twoja rzemieślnicza ścieżka zaczęła się od wyrobu filcu, projektowania i szycia. “ Od dziecka miałam artystyczne ciągotki – to szycie było najpierw. Jestem nastolatką z PRL-u. Moja mama zdobywała czasopismo Burda z wykrojami krawieckimi oraz trudno dostępne wówczas tkaniny, no i nauczyłam się samodzielnie szyć” - wspominasz w jednej z rozmów. Kiedy pasja przerodziła się w ideę stworzenia własnej marki?

KD : Zawsze lubiłam rzeczy oryginalne - dziergałam na drutach i szydełku, haftowałam T-shirty. Takie rękodzieło było na porządku dziennym w moim rodzinnym domu. Dziś wszystko jest łatwo dostępne i kolorowe, a ja dorastałam w czasach, kiedy do podstawówki chodziło się w granatowym fartuszku z białym kołnierzykiem, a jeansy kupowało się za dewizy w Pewexie. Kiedy zostałam mamą, szyłam i ozdabiałam ciuszki dla córek (młodsza do dziś wypomina mi z żalem strój kosmitki jaki przygotowałam dla niej na bal przebierańców w przedszkolu - chciała być tak jak inne dziewczynki księżniczką). W 2009 roku zachwyciły mnie filcowe dzieła Beaty Jarmołowskiej. Postanowiłam spróbować okiełznać wełnianą czesankę, bo przecież co - ja nie potrafię? Oglądałam filmiki instruktażowe zamieszczane w internecie, rozkładałam folię bąbelkową na podłodze w kuchni, na niej cierpliwie układałam pasma czesanki z merynosów, brałam mydło, wodę, i po kilku godzinach mozolnego "filc-fitnessu" w końcu pojawiały się na przykład malarskie szale. A żeby został ślad dla potomności, postanowiłam archiwizować je na blogu rzeczgustu.blogspot.com

FS : Warsztaty ceramiczne w Stowarzyszeniu Akademia Łucznica były dla Ciebie szczególnym, mocnym akcentem w Twojej artystycznej karierze. Opowiedz o tej przygodzie ale i doświadczeniu, dzięki któremu poszerzyłaś możliwości i ofertę marki Rzecz Gustu.

KD : Przygodę z ceramiką rozpoczęłam dzięki moim córkom - dostałam od nich w prezencie na Dzień Matki zaproszenie na jednorazowe warsztaty ceramiczne w toruńskiej galerii Alicji Bogackiej. Idąc tam, wiedziałam, że na jednej wizycie się to nie skończy. Z niecierpliwością wyczekiwałam każdego wtorku, by po pracy w biurze w Bydgoszczy, gnać na toruńską Starówkę i tam zetknąć się z gliną. Pewnego razu przyjaciółka zapytała czy słyszałam o Stowarzyszeniu Akademia Łucznica? Chyba łut szczęścia sprawił (a może to była siła przekonywania mojego męża, który chciał mi tym sprawić prezent na rocznicę ślubu?), że udało mi się w krótkim czasie dostać na I stopień szkolenia: „Ceramika w edukacji artystycznej i terapii”. Ukończyłam wszystkie trzy stopnie tego kursu pod okiem niezastąpionej Justyny Skowyrskiej - Górskiej, poznając tajniki sztuki ceramiczej - począwszy od organizacji pracowni, przez wiele technik ręcznego formowania ceramiki i sposobów jej zdobienia, różnych metod wypałów, w tym wypałów gliny w żywym ogniu (magia!!!), zapoznałam się z samodzielnym wytwarzaniem szkliw ceramicznych, zetknęłam się również z kołem garncarskim. W Łucznicy każdy znajdzie coś dla siebie - Stowarzyszenie propaguje różnorodne formy rękodzieła artystycznego: batik, makramę, tkactwo, wikliniarstwo, witraż, stolarstwo, sitodruk, ceramikę i wiele innych. Kursy są prowadzone przez wykwalifikowanych specjalistów, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Polecam to miejsce każdemu, kto się zastanawia od czego zacząć i skąd czerpać wiedzę. Poznałam tam wielu wspaniałych ludzi o podobnych upodobaniach, niektóre znajomości przerodziły się w bezcenne przyjaźnie.

 

 

FS : Twoja ścieżka zawodowa jak i osobista przeplata mnogość wątków ludowych i folklorystycznych. Skąd zamiłowanie do tego trendu?

KD : Zamiłowanie do folkloru, a jednocześnie nienawiść do białych rajstop wzięły się stąd, że jako nastolatka tańczyłam w Zespole Pieśni i Tańca Młody Toruń. Treningi, pot i łzy, a potem śnieżnobiałe, krochmalone halki, haftowane koszule, chusty i serdaki, ciężkie spódnice, plecione warkocze, wianki i czerwone korale na dożynkach, festynach, a nawet wyjazdach zagranicznych, odcisnęły na mnie to folkowe piętno.

 

rzecz gustu.jpg

FS : Jesteś pomysłodawcą i założycielem, inwestorem, projektantem, wytwórcą, produkt menadżerem, brand menadżerem, dystrybutorem i twarzą marki Rzecz Gustu. Twoje doświadczenie w branży artystycznej można liczyć w dziesięcioleciach, na przełomie których wypuściłaś na rynek setki produktów. Jesteś freelancerem na pełnym etacie wykonującym obowiązki kilku wyspecjalizowanych ludzi. Jednak, freelancerzy w dalszym ciągu traktowani są z przymrużeniem oka i piętnowani stygmatem bumelanta. Jak się do tego odnosisz i czy spotykasz się z zawodową dyskryminacją lekceważeniem, złośliwością bądź niezrozumieniem?

KD : Czasami słyszę "Ty to masz dobrze - jesteś w domu". Owszem, nie mam "ciśnienia" jak w korporacji na wynik, ale też pracuję, tyle że w swoim rytmie. Co z tego, że w domu? Może to nawet trudniejsze, bo pod ręką tyle pokus i rozpraszaczy, jak na przykład wygodna kanapa czy ogród.

 

 

FS : Masz niewątpliwie romans z ceramiką i intymne wręcz stosunki z gliną. Swoje projekty formujesz odręcznie, bez korzystania z gotowych form. Trudny i czasochłonny proces wytwarzania produktu uczy okiełznania frustracji, cierpliwości, koncentracji, precyzji i pokory. Daje satysfakcję, ale też zamyka w pracowni na długie, samotne godziny. Godziny tworzenia naliczane opłatami za prąd, wodę i gaz. Rzemieślnicy często nie mówią o kosztach wytwarzania produktu fizycznego ale to nie zmienia faktu, że one istnieją i wpływają na ostateczną cenę wyrobu. Jak ta nieunikniona, prozaiczna prawda ma się w odniesieniu do Rzecz Gustu?

KD : Rękodzieło jest doceniane, ale niestety przez niewielu. Są tacy, którzy nie dyskutują z ceną, ale są i tacy, którzy mimo ustalonej ceny pytają o "rabacik". Proces wytwarzania ceramiki jest pracochłonny, pełen pułapek i niespodzianek. Materiały i narzędzia są kosztowne i nie wszędzie dostępne. Glina może popękać podczas suszenia i podczas wypału w profesjonalnym piecu. Nie wszyscy wiedzą, że każdy wyrób ceramiczny wypalany jest co najmniej dwa razy - najpierw na tzw. biskwit w niższej temperaturze i ponownie po pokryciu szkliwami ceramicznymi. To nie pieczenie ciasta w piekarniku w 180 stopniach. Wypał ceramiczny trwa 8-10 godzin, a temperatura przekracza nawet 1200 stopni. Piec i umieszczone w nim czerepy muszą spokojnie stygnąć, co również wymaga czasu. Tutaj nie da się nic przyspieszyć, a wiadomo, że czas to pieniądz. Wielu osobom łatwiej wydać przysłowiową "stówkę" u fryzjera czy manikiurzystki za usługę wykonaną w godzinkę, niż u rękodzielnika, który poświęcił mnóstwo czasu, zużył nietanie materiały i media, aby powstało unikalne dzieło.

 

 

FS : Jak oceniasz chłonność i zapotrzebowanie marketu? Czy rękodzieło jest towarem pożądanym przez polskiego konsumenta? Czy klienci nadal cenią handmejd ponad tak zwaną sieciówkę?

KD : Powiem tak - jedni wolą powielane w setkach wyroby z sieciówek, a inni wybierają jednostkowe i niepowtarzalne rękodzieło - rzecz gustu. Czasami jestem zaskoczona odbiorcą - powierzchowność człowieka nie mówi nic o jego wrażliwości na sztukę. "Dzieło mówi samo za siebie, jeśli ma do kogo", że tak zacytuję Stanisława Jerzego Leca.

FS : Zamiłowanie do rzemiosła artystycznego stało się powodem do podjęcia decyzji o porzuceniu pracy. Paradoksalnie jednak, decyzję tę przypłaciłaś depresją. Powiedz kilka słów na temat złożoności zaistniałej sytuacji.

KD : Taaak... Rezygnacja ze stałej pensji po ponad 20 latach pracy biurowej wcale nie była łatwa. Zwolnienia w korporacji to jedyna pewna rzecz, więc przygotowywałam sobie pomalutku to moje wyjście awaryjne w kierunku ceramiki. Dzieci "odchowane", więc czego do szczęścia mi trzeba? - tylko spełnienia. Jednak pojawiły się pytania jak sobie poradzę, czy się odnajdę w nowej sytuacji? Ten strach mnie pokonał i jeszcze pracując na etacie walczyłam ze stutonowym gnomem, który przysiadł na moim karku, wbijał mnie w ziemię i przeszkadzał oddychać...

 

FS : Depresja uważana jest za jedną z chorób cywilizacyjnych XXI wieku. Globalnie choruje na nią około 350 mln ludzi, z czego w Polsce mówi się o 1,5 mln. Mówi się również o zbawiennym, terapeutycznym wpływie malowania czy też rzeźbienia na kondycję i procesy ozdrowieńcze osób dotkniętych chorobą. Czy sztuka kreatywna przyczyniła się do Twojego wyzdrowienia? Jakie są Twoje osobiste doświadczenia z tego pola autoterapii?

KD : Zapewne każdy przypadek wymaga indywidualnego podejścia. Jeśli odnajdujesz w tworzeniu przyjemność, pomoże ci to skupić myśli na akcie tworzenia i odciągnie od przytłaczających cię, często może i nawet wyimaginowanych czy wyolbrzymionych problemów. Lepienie z gliny, rysowanie, dzierganie, odświeżenie mebli, wyrywanie chwastów - coś co skupia na sobie maksimum uwagi i przynosi widoczny efekt może być pomocne w zmaganiu się z depresją. Mnie pomogły również zabawne francuskie filmy i lekkie "babskie" czytadła.

rzecz gustu.jpg

FS : Nad czym obecnie pracuje Rzecz Gustu i czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się niespodzianek i nowości?

KD : Odkrywam w sobie dojrzałą kobietę (chyba czas najwyższy?!). Jesteśmy doskonałe ze swoimi niedoskonałościami, jesteśmy kruche, a jednocześnie twarde, na zewnątrz nosimy uśmiech na twarzy, a wewnątrz targają nami skrajne emocje. Myślę, że kobieta/kobiecość zawładną moją pracownią na czas jakiś. Ja dopiero się rozkręcam i jeszcze Wam pokażę na co mnie stać, zaskakując nawet samą siebie!

 

FS : Masz za sobą prawie pół wieku nabierania doświadczeń, mądrości, dystansu i poczucia humoru. Kilka słów porady dla twórców, którzy dopiero wchodzą na drogę rzemieślnictwa artystycznego?

KD : Nie należę do tych co idą po trupach do celu. Choć z drugiej zaś strony przychodzi mi na myśl Kill Bill i odnajduję w sobie Umę Thurman u mistrza Pai Mei - cierpliwość popłaca. Znajdź swojego Mistrza, wysłuchaj uważnie lekcji, a potem próbuj i doświadczaj, nie zrażając się niczym.

rzecz gustu.jpg

"Nie mogę oderwać oczu od soczystych kolorów!"

"Uwielbiam rzeczy piękne i użyteczne oraz wielofunkcyjne."

"Piękne! Idealne do rustykalnego wnętrza!"

"Uwierzcie mi, nawet sobie nie wyobrażacie, jak te cudowne dzieła ze zdjęć wyglądają naprawdę - jeszcze piękniej niż na zdjęciach. Bez wyjątku."

Źródło :  komentarze portali społecznościowych o marce Rzecz Gustu.

 

Cytując Agnieszkę Maciąg, "Wdzięczne serce jest magnesem, który przyciąga cuda". Jestem wdzięczna za wszystkie komentarze, które dodają mi wiary w siebie, upewniają mnie w tym, że to co robię ma sens i sprawia nie tylko mnie radość. 

-Kinga Dragan, CEO Rzecz Gustu

 

formularz SUBSKRYBCJI
obserwuj na INSTAGRAM

 INFO​

 

Fourth Son ma swoją

siedzibę w Bristol,

Wielka Brytania

 

fourthsonuk@gmail.com

 

Tel: 07910156838
 

  • Facebook
  • Instagram

©2020 by Fourth Son Project